Archiwum kategorii: szkolenie z bezpiecznej jazdy

Kiedy kurs doskonalenia jazdy?

Witajcie

Dziś odpowiem na kolejne pytanie mojej czytelniczki. Oto ono:

,,I pytanko 2- kiedy najlepiej zapisać się na jakiś kurs doskonalenia jazdy, ogarnianie poślizgu i te sprawy? Zima coraz bliżej, a ja się zastanawiam, czy nie lepiej przejeździć mpk i nie bawić się w jazdę po śniegu i dopiero jak będę „obtrzaskana” z normalną jazdą iść na jakiś kurs?”

Po pierwsze zapytam, kiedy będzie Pani ,,obtrzaskana”? Czas będzie mijał a doświadczenie będzie stało w miejscu. Moim zdaniem trzeba szkolić się i doskonalić od samego początku. Nie ma na co czekać, ponieważ chodzi o to by nauczyć się reagować i wychodzić cało z najbardziej niebezpiecznych sytuacji na drodze, czyli w tym przypadku z poślizgu. Taka sytuacja może zdarzyć się w każdej chwili i niekoniecznie na drodze. Sam miałem w swoim życiu dwie takie niebezpieczne sytuacje. Jedna wydarzyła mi się w piękny słoneczny lipcowy dzień. Świeciło słonce. Zaczął jednak padać niewinny deszcz. W pewnym momencie zacząłem hamować. Poczułem, że auto po prostu zaczyna pływać po drodze. Nie miałem wtedy ABS. Na szczęście zjechałem na pobocze. Sytuacja zaskakująca . Pamiętajcie, że początek deszczu jest bardziej niebezpieczny niż ulewa. Krople deszczu unoszą kurz i inne cząstki zalegające na gorącym asfalcie. Tworzy się mikro- warstwa, czyli asfalt, woda a na niej właśnie te cząstki wcześniej zalegające nawierzchnię. To jest bardzo niebezpieczne. Druga sytuacja, która zdarzyła mi się w ubiegłym tygodniu, w Poznaniu, ulica Św. Marcin. W pobliżu galerii MM jechałem lewym pasem, na którym również jest torowisko tramwajowe. Padał deszcz. Zjeżdżając na drugi pas przejeżdżając po torach zarzuciło mi tył auta na boki i tylko szybka reakcja, niezbyt duża prędkość i odruchy, których nauczyłem się właśnie podczas jazdy po macie poślizgowej pomogły mi uniknąć zderzenia z barierkami przy chodniku. Sama Pani widzi, że nie tylko śnieg i lód mogą powodować poślizg auta. Jeżeli ma Pani możliwość przejścia takiego szkolenia to zdecydowanie polecam. Jazda MPK i odwlekanie go nie jest dobrym pomysłem. Nigdy nie jesteśmy gotowi by się szkolić, mamy po prostu być gotowi do reakcji w sytuacjach zagrożenia.

 

No i trzecie pytanie – Jakie auto wybrać jako pierwsze dla początkującego kierowcy? Autko powinno mieć ESP prawda? Ciężko takie znaleźć (używka), ale raczej może wyratować świeżaka z opresji i jest bezpieczniej (?).

Jak to mówią przedstawiciele handlowi ,,najlepsze auto, to auto służbowe – jeździ na wodę i wjedzie na każdy krawężnik”.  Niestety nie każdy ma to szczęście. Jednak, co do Pani sytuacji, czyli początki przygody za kierownicą, ilu wypowiadających się- tyle opinii. Wszystko zależy od Pani budżetu, preferencji, upodobań. Z pewnością nie podpowiem w tym przypadku marki samochodu. Uważam jednak, że powinien to być taki typ auta jaki leży w Pani guście. Musi się Pani czuć w samochodzie komfortowo i po prostu musi się on Pani podobać. Kupując samochód nie wystarczy go obejrzeć. Trzeba się nim przejechać. On musi mieć dla Pani to ,,coś”. Czy ma być małe, czy duże? Wszystko zależy od sytuacji w jakich najczęściej będzie go Pani użytkować. W miastach bardziej sprawdzają się samochody małe. Łatwiej choćby zaparkować. W trasy lepszym wyborem będzie auto większe, bardziej komfortowe na długie podróże. Co do wyposażenia związanego z bezpieczeństwem czynnym (zapobiegającym zderzeniom), to im systemów więcej tym lepiej. Z pewnością auto musi mieć ABS. Co do innych systemów, to wiemy, że są one pomocne. Jednak wiąże się to z większym kosztem zakupu.  Tak jak już wielokrotnie pisałem, to Pani jako kierowca jest najważniejsza. Pani świadomość  jako kierującej jest najistotniejszym i najskuteczniejszym systemem zapobiegania zderzeniom. Przy nadmiernych prędkościach i brawurowej jeździe żaden z nich  nie jest w stanie nam pomóc. Życzę Pani trafnego wyboru auta i czerpania przyjemności z jazdy nim. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem. Czekam na ewentualne kolejne pytanie (PS).

Serdecznie pozdrawiam

 

SZKOLENIE Z BEZPIECZNEJ JAZDY

Witam Was

Wczoraj miałem przyjemność prowadzenia zajęć z bezpiecznej jazdy. Zajęcia były prowadzone z pięcioma osobami. Czworo z nich, to doświadczeni kierowcy z kilkuletnim stażem. Jedna osoba, mój były kursant, z doświadczeniem kilkumiesięcznym.

Jak zawsze – na początek trochę teorii na temat opon. Wielu kierowców bagatelizuje tę kwestię. Nie dość, że nie wymieniają ich sezonowo, to nawet nie kontrolują ich stanu technicznego oraz ciśnienia. Zawsze zadaję uczestnikom pytanie o wymagane ciśnienie w ich oponach, no i muszę niestety przyznać, że są przypadki kiedy kierowca nie wie.

Kolejny etap, to pozycja za kierownicą. Tym razem też okazało się, że niektórzy byli zdumieni jakie ma to znaczenie dla bezpieczeństwa kierowcy. Nigdy o tym nie słyszeli i przez lata jeździli bez świadomości, że ich pozycja za kierownicą jest nieprawidłowa i co za tym idzie ryzykowna. Nie ominęła ich również rozmowa na temat pasów, elementów dotyczących bezpieczeństwa czynnego i biernego, bezpiecznych odległości podczas jazdy oraz drogi hamowania.

Ostatni etap, ten najciekawszy dla uczestników, to zajęcia na macie poślizgowej. Zawsze z każdym z nich przejeżdżam kilka razy indywidualnie tłumacząc, ale również tworząc mechanizm zaskoczenia. Głównie po to by wprowadzić auto w poślizg. Na początku wprawia to uczestników w przerażenie. W tym szkoleniu jednak chodzi o to, by przerażenie wyeliminować a wprowadzić element podświadomego i mechanicznego zachowania w sytuacjach ekstremalnych.

Zawsze również staram się podpytać, co jest powodem uczestniczenia w tym szkoleniu. Okazało się, że mój kursant świadomy nadchodzącej zimy chciał się sprawdzić, przygotować. Dwie osoby zakupiły nowy samochód i chciały go przetestować, poznać. Jednak najbardziej skoncentrowałem się na osobie, która ubiegłej zimy uległa wypadkowi. Wpadła w poślizg i uderzyła w drzewo doznając groźnych obrażeń. Osoba ta była przerażona ryzykiem powtórzenia się tej sytuacji. Przy wręczaniu certyfikatów stwierdziła, że czuje się pewniej po dzisiejszym szkoleniu, i może gdyby miała tę wiedzę podczas wypadku, skończyłoby się to bez szwanku.

Oczywiście również nasi kursanci będący w tych godzinach na placu mieli okazję skorzystać i zrobić kilka przejazdów po śliskiej macie. Ich twarze podczas poślizgu i radość po kolejnym przejeździe pokazują zawsze, że warto szkolić w takich ekstremalnych warunkach. To mnie przekonuje, że nawet w momencie rzeczywistego zagrożenia w czasie poślizgu, gdzieś podświadomie będą wiedziały jak się ratować. Teraz była to zabawa ale jakże przydatna. Oby nigdy nie musieli oni wykorzystywać nabytych wczoraj umiejętności.  Pozdrawiam wszystkich wczorajszych uczestników i życzę szerokiej drogi. (PS)

motocykle są wszędzie

Witajcie

Chciałem się  podzielić z Wami refleksją na temat jednego z elementów szkolenia, czyli  obserwacją tego, co dzieje się nie tylko przed nami podczas jazdy, ale również obok, oraz za samochodem.  Rozpoczął się sezon motocyklowy. Coraz więcej zauważamy tych pięknych maszyn na drogach. Widzimy je przemykające ulicami, podziwiamy. Czy jednak jadąc autem  jako kierowcy widzimy tyle samo? Od samego początku szkoląc przyszłych kierowców zwracam uwagę na obserwację wszystkich lusterek, jakie posiadamy w samochodzie. Nie tylko lusterko wewnątrz, ale również te zewnętrzne. Ustawiamy je zawsze podczas przygotowania do jazdy nie tylko po to, by wspomagać się nimi na placu manewrowym, jadąc ,,po łuku” do tylu. Są one bardzo ważnym elementem nawet jadąc do przodu. Dobrze ustawione dają nam możliwość ciągłej obserwacji całej przestrzeni w okół pojazdu. Zawsze zwracam uwagę, by jadąc do przodu interesować się również tym, co dzieje się obok. Interesujmy się, kto jedzie za nami, co za nami się dzieje. Zmieniając pas ruchu, nawet, gdy on dopiero się tworzy, zawsze powtarzam ,,spójrz w lusterko i upewnij się, czy  wcześniej nie widziany motocyklista nie próbuje zająć go pierwszy”. Powtarzam to do obrzydzenia, by wyrobić w Was pewien nawyk. Szczególnie mając tu na uwadze motocyklistów. Pojazdy te poruszają się dynamiczniej. Nie mam tu na myśli przekraczania prędkości, lecz przyspieszenie. Motocykl rusza, wyprzedza, zmienia pas ruchu i dojeżdża z dużo większym przyspieszeniem niż większość samochodów. Pojawia się nagle. Jego rozmiary, więc i obserwacja w lusterku jest trudniejsza niż obserwacja choćby samochodu osobowego. Motocyklistę, można powiedzieć, widzimy w ostatniej chwili. Uczmy się od samego początku mieć świadomość  tych maszyn, że poruszają się pośród nas. Nasza uwaga i obserwacja pozwoli bezpiecznie jeździć wszystkim kierowcom, zarówno tym w autach, jak i na jednośladach. Pamiętajmy, że zajechanie drogi, nagła zmiana pasa, kierunku jazdy bez zasygnalizowania tego zamiaru kierunkowskazem, jest zaskakująca dla innych. Motocyklista w takim momencie jest na straconej pozycji. W konfrontacji samochodu z motocyklem, kierowca tego drugiego zawsze będzie poszkodowany w większym stopniu. My w samochodzie mamy karoserię, elementy bezpieczeństwa biernego (poduszki powietrzne, kontrolowane strefy zgniotu). Motocyklista ma tylko kask i odzież, która jednak w minimalnym stopniu chroni jego ciało podczas wypadku. Miejmy tego świadomość. Obserwujmy wszystko podczas naszej jazdy i cieszmy się wszyscy podróżując wspólnie po naszych drogach, zarówno autem jak i motocyklem. Szacunek, respekt i tolerancja, to elementy towarzyszące kulturalnym i świadomym kierowcom. Wszyscy chyba chcemy być właśnie w tej grupie. (PS)

coś dla motocyklistów

Witam Was

Dawno mnie tu nie było. Złożyło się na to kilka kwestii, niemniej jednak postaram się to nadrobić. Dziś chciałbym podzielić się z Wami moimi wrażeniami z imprezy, której współorganizatorem była Szkoła jazdy HigH.

Wczoraj  na torze w Bydgoszczy robiliśmy wszystko, by motocykliści mogli jeszcze bardziej przygotować się do tegorocznego sezonu. Impreza ta była przede wszystkim skierowana do posiadaczy motocykli turystycznych, ale i innych nie zabrakło. Ze wstępnych danych wynika, że odwiedziło nas ponad 60 ,,maszyn”. Uczestnicy mogli wziąć udział w jeździe po torze wyścigowym. Kilkanaście motocykli w jednej turze przez  piętnaście  minut. Takich tur każdy miał co najmniej trzy.  Każdy z uczestników mógł zasięgnąć porad naszych instruktorów, odnośnie techniki jazdy. Porad odnośnie płynów eksploatacyjnych udzielali eksperci z firmy MOTUL. Firma BIMOTO oferowała wiele motocyklowych gadżetów jak i wskazówek technicznych. Odbyły się pokazy ratownictwa medycznego, gdzie każdy z nas mógł przypomnieć sobie jak powinniśmy się zachować w czasie uczestnictwa w wypadku drogowym z udziałem motocyklisty. Była również możliwość przejażdżki na motocyklu, po torze razem z naszym instruktorem, co cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. Nie zabrakło motocyklowego jadła z grilla, czy zaskakujących konkursów dla uczestników z naprawdę atrakcyjnymi nagrodami.

Mam nadzieje, że impreza ta będzie cykliczną, coroczną.  Widzieliśmy wiele uśmiechniętych osób, co pozwala myśleć, że bawili się dobrze. Jestem również przekonany, że ekipa instruktorów naszej szkoły jazdy swoją pracą i zaangażowaniem,  przyczyniła się do tego, że spośród uczestników (motocyklistów), kilku z nich w nadchodzącym sezonie będzie jeździło po naszych drogach w sposób bezpieczniejszy, ciesząc się jazdą i kończąc ten sezon ze wspaniałymi wspomnieniami.(PS)

szkolenie z bezpiecznej jazdy

Witam wszystkich

W sobotę wraz z Kingą, instruktorką  z naszej szkoły,  prowadziłem zajęcia z bezpiecznej jazdy. Nie było to jednak szkolenie dla doświadczonych kierowców, lecz dla naszych kursantów. Osoby kończące kurs i jedna osoba, która uzyskała prawo jazdy niespełna rok temu. Zajęcia te są w ofercie naszego ośrodka szkolenia. Początek zajęć, jak zawsze omówienie ich przebiegu, harmonogramu itd. Patrzę na twarze tych młodych i sympatycznych osób i widzę niepokój. Nie do końca wiedzą, co będzie się działo i co ich czeka. Widać brak pewności siebie.  Nie dziwię się, ponieważ  jakie, w gruncie rzeczy, doświadczenie na drodze mają te osoby? Niecałe trzydzieści godzin? To żadne, tylko pewne nawyki i zachowania w odniesieniu do sytuacji na drodze. Wiele jeszcze przed nimi po zdaniu egzaminu. Można powiedzieć, że to dopiero początek. Cieszę się, że pojawiły się na naszym placu, ponieważ świadczy to o nich, że chcieli przeżyć coś dodatkowego, co pozwoli im się odpowiednio zachować w sytuacjach ekstremalnych a kto wie, mogą nawet  uratować życie. Bezcenne doświadczenie.Już na starcie większe od innych kursantów.

Na początek  instrukcje uświadamiające ważność stanu opon, pozycji za kierownicą, zasady działania systemu ABS. Następnie praktyczne doskonalenie w manewrowaniu kierownicą w czasie pokonywania ostrych zakrętów. Część najważniejsza ,zajęcia przy wykorzystaniu płyty poślizgowej. Na początku widziałem niesamowicie asekuracyjną jazdę i ich wielkie oczy . Jednak po kilku podpowiedziach i dodawaniu im otuchy ,  zaczynała się bardziej odważna jazda.  Wpadanie w poślizg przy prędkości około 40 km/h przestało być przerażające a stawało się czymś normalnym i możliwym do kontrolowania. Zaczęły się odpowiednie odruchy, by wyprowadzać auto z poślizgu. Pod koniec zajęć widziałem w oczach, tych jeszcze  kandydatów na kierowców, coś w rodzaju iskierki,  jak u wytrawnego kierowcy. Szkolenie zakończyło się, jak zawsze, rozdaniem certyfikatów.

Zajęcia te dały nam instruktorom wiele satysfakcji , że przyczyniliśmy się do ,,metamorfozy” kilku naszych kursantów.  Widać było w nich odwagę i wiarę we własne siły. Po szkoleniu w sytuacjach naprawdę trudnych tym bardziej odważnie przystąpią oni do egzaminu państwowego, na którym wszystkie zadania już nie wydaja się tak straszne, jak wydawały się przed tymi zajęciami. (PS)

szkoła bezpiecznej jazdy

Witajcie

Wczoraj miałem przyjemność szkolić trzy sympatyczne osoby w ramach bezpiecznej jazdy.  Dwie z dłuższym stażem jako kierowcy i jedna młoda osoba posiadająca prawo jazdy od roku, którą mama zapisała na zajęcia, co uważam za niesamowitą postawę i odpowiedzialność rodziców. Na wstępie opowiadałem o prawidłowym przygotowywaniu się do podróży. Ustawianie fotela (odległość, oparcie i zagłówek), odpowiednie ustawianie lusterek, prawidłowość i znaczenie zapinania pasów bezpieczeństwa. Następnie trening związany z prawidłowym manewrowaniem kierownicą przejeżdżając po specjalnym torze. Potem krótki wykład na temat opon samochodowych, ich rodzajów , charakterystyki i znaczenia jakie odgrywają odnośnie bezpieczeństwa. Wszystko odbywało się standardowo i bez niespodzianek. Gdy mieliśmy rozpocząć część zajęć na macie poślizgowej zauważyłem coś, co przykuło moją uwagę w aucie tej młodej i jeszcze niedoświadczonej osoby. Postanowiłem, że pierwszy przejazd wykonam jadąc z nią w aucie. W momencie wjazdu na matę poślizgową kiedy rozpoczęła skręt w lewo, zaciągnąłem jej hamulec ręczny powodując niekontrolowane obracanie samochodu.  Osoba ta była zaskoczona zachowaniem auta, co w tym momencie szkolenia jest oczywiste. Jednak coś jeszcze zaskoczyło ją dodatkowo. To, co w momencie naszego poślizgu i obracania auta działo się w kabinie z wszystkimi butelkami, pudełkami, pojemnikami było przeraźliwe. Po zatrzymaniu poprosiłem pozostałych uczestników szkolenia, by wszystkim im wytłumaczyć zagrożenie, którego doświadczyliśmy. Tej osobie kazałem wszystkie zbędne rzeczy z kabiny schować do bagażnika. Po całym szkoleniu osoba ta stwierdziła, że w ciągu kilku godzin dowiedziała się więcej na temat auta i samej siebie, niż w ciągu tego całego roku bycia kierowcą.

Wspomniałem wcześniej, że coś zauważyłem w jej aucie. W środku na podłodze za fotelem kierowcy leżała litrowa plastikowa butelka z napojem, która podczas hamowania mogła przetoczyć się pod pedał hamulca! W schowku drzwi kierowcy był płyn do mycia szyb, lecz nie mieścił się w nim i również wypadł na podłogę, na szczęście nie pod pedały. Z tyłu na półce leżały pudełka z chusteczkami, które znalazły się na przodzie samochodu. Na szczęście były papierowe ale gdyby cięższe?! Telefon i jakieś kosmetyki były dosłownie wszędzie!

Pamiętajcie, że w samochodach są odpowiednie schowki, w których możemy przewozić np. napoje i inne pojemniki, naczynia, lecz muszą się one w nich mieścić. Jeżeli wystają to w momencie hamowania działają jak blokady pedałów. Z tyłu wszystko to, co jest niezabezpieczone, w momencie hamowania działa jak pocisk raniąc pasażerów. Jest wiele systemów i urządzeń (bezpieczeństwo czynne), które zapobiegają zderzeniu samochodu z przeszkodą, lecz najważniejszym z nich jest element łączący kierownicę  z fotelem, czyli KIEROWCA. To nasza świadomość jest najważniejsza w całym procesie bezpiecznej jazdy, a systemy bezpieczeństwa są tylko pomocą dla inteligentnych kierowców. (PS)