Archiwum kategorii: obawy i wątpliwosci kursantów

perfekcjonizm wśród kursantów

Witajcie

Pisałem już kiedyś o różnym podejściu do nauki jazdy osób przeze mnie szkolonych. Dziś chciałem opisać ten przypadek, który nie ukrywam, sprawia mi najwięcej radości i satysfakcji.  Mam na myśli kursantkę, która nieprzeciętnie poważnie podchodzi do procesu nauczania. Pamiętam początki jej zajęć praktycznych. Sama widziała, że nie od razu nowe manewry i zagadnienia są przez nią przyswajane. Widać było, że bardzo chce i jest sama na siebie zła, że wciąż ,,coś nie gra” podczas jej jazd. Ciągle były jakieś sytuacje dla niej stresujące. Coś, co powodowało, że na koniec zajęć była wręcz rozczarowana. Sama przyznała na jednej z jazd, że jest perfekcjonistką i jeżeli coś nie wychodzi tak jak by chciała, to czuje frustrację. Taka postawa mi osobiście się podoba. Jednak wręcz żal mi jej było, gdy widziałem jak bardzo chce, a nie do końca wychodzi tak, jak by chciała.

Na każde zajęcia przychodziła z kilkoma pytaniami, rysunkami, zagadnieniami do omówienia. Zawsze dociekała i wnikała. Było widać wielkie zaangażowanie w proces szkolenia.  Jeżdżąc mówiła na głos wszystko to, co wykonywała. Wręcz z zamkniętymi oczami mogłem prowadzić zajęcia i wiedział bym, co dokładnie się dzieje i co Ona zamierza wykonać. Powiedziała któregoś razu, że zapewne nie wystarczą jej programowe 30 godzinne zajęcia. Odpowiedziałem, że nie wszyscy od razu jeżdżą odpowiednio dobrze. Czasem kursanci ,,załapują i zaskakują” pod koniec procesu szkolenia. U niej właśnie tak było. Jeżdżąc dwa ostatnie razy, dosłownie nie miałem się do czego ,,przyczepić”, a podobno czepialski jestem. Wszystkie manewry wykonywane były prawidłowo, w sposób przemyślany, bezpieczny. Naprawdę jazda odbywała się tak, jak to powinno być na koniec kursu. Jednak było coś, co szczególnie mi zaimponowało. Podczas omawiania płynów eksploatacyjnych i sprawdzania świateł, pokazała w 100% jak bardzo dobrze jest przygotowana do egzaminu. Zrobiła to w sposób naprawdę profesjonalny. Każdy omawiany element był wyjaśniony tak, jakby była czytana literacko napisana instrukcja obsługi. Byłem naprawdę pod wrażeniem.  Na koniec zajęć widać było w końcu na jej twarzy zadowolenie i dumę z tego, do czego doszła naprawdę ciężką pracą.  Jestem spokojny o jej jutrzejszy egzamin wewnętrzny a następnie państwowy. Trzymam kciuki i gratuluję.

Osoby takie pokazują, że naprawdę trzeba się starać, systematycznie i od samego początku uczyć, by kurs nauki jazdy nie był tylko ,,pustym”  i bezowocnym  przejeżdżeniem 30 godzin w towarzystwie instruktora. Pamiętajcie również, że nie zawsze, już od początku przychodzą efekty. Czasem Wasza jazda zaczyna być prawidłowa pod koniec szkolenia i to od Was zależy, czy chcecie tylko ukończyć kurs, czy jednak nauczyć się jeździć. Oczywistą rzeczą jest, że my instruktorzy zrobimy wszystko, by Was do tego zachęcić i pomóc, ale bez waszego zaangażowania nie przyniesie to pożądanego rezultatu. (PS)

 

nowe prawo jazdy

Witajcie

Dziś chciałem dokończyć temat odnośnie zmian, które czekają kandydatów na kierowców, którzy zdadzą egzamin od Stycznia 2016 roku. Mam na myśli ograniczenie prędkości dla takich osób. Według przepisów, które wejdą w życie 4 stycznia 2016 roku, świeży kierowca nie będzie mógł jeździć szybciej niż 100 km/h i to tylko po autostradzie lub dwujezdniowej ekspresówce, bo w terenie zabudowanym ograniczenie to wyniesie 50 km/h bez względu na to co mówią znaki. Poza obszarem zabudowanym będzie mógł jechać 30 kilometrów szybciej. I tak przez pierwszych osiem miesięcy od zdania egzaminu. Nowością będzie też przepis o karze za poważne naruszenia kodeksu drogowego. Jeżeli w trakcie trwania okresu próbnego kierowca dostanie dwa mandaty (np. przekroczenie prędkości)  lub wyroki sądowe, starosta będzie mógł wydać decyzję o przedłużeniu tego okresu o  dwa lata.

To wszystko wydaje się dużym ograniczeniem dla ,,młodych kierowców”. Wiem jednak z doświadczenia, że wielu młodych ludzi po zdaniu egzaminu i uzyskaniu prawa jazdy uważa, że nagle stają się świetnymi i ,,doświadczonymi” kierowcami. Wielu kursantów jeszcze w czasie jazd ze mną swoim zachowaniem dają mi do zrozumienia, że to czego ich uczę to bzdury dla frajerów. To czego od nich wymagam, jest przez nich przestrzegane tylko do momentu egzaminu państwowego. Potem, jak to określają, będą jeździć jak PRAWDZIWI kierowcy ! Co to oznacza w ich przekonaniu? Oczywiście to, że przepisy ruchu drogowego są dla frajerów a nie dla prawdziwych kierowców. Sam osobiście jestem zdecydowanie przeciwny takiej postawie młodych ludzi. Zmiana ta ma na celu zmusić rozpoczynających przygodę z samochodem do przejścia przez okres ,,samouwielbienia” i nadmiernej pewności siebie, w sposób spokojny i rozważny. Wiem, że nawet po tak niedługim okresie można osiągnąć  pewne doświadczenie w prowadzeniu auta. Sęk w tym, by dojść do tego w miarę bezpieczny sposób. Z pewnością te ograniczenia przyczynia się do tego. Ci, którzy mimo wszystko będą chcieli jeździć ,,po swojemu” muszą liczyć się z tym, że swoje doświadczenie będą musieli uzyskiwać przez dłuższy okres.

Pamiętajmy, że nie jest sztuką włączyć piąty bieg i pędzić z dużą prędkością. Sztuką jest jeździć mądrze i bezpiecznie dla siebie i innych. Tego właśnie można nauczyć się w tym okresie, po uzyskaniu prawa jazdy, by móc czerpać przyjemność przez całe swoje ,,motoryzacyjne życie”. (PS)

 

Zielony listek

Witajcie

Na wstępie chciałbym pogratulować na łamach mojego Bloga naszej kursantce, która zdała egzamin państwowy na prawo jazdy kategorii B. Pani ta ukończyła kurs w naszej szkole jazdy. Miałem przyjemność jeździć z nią kilkanaście godzin. Na początku z jej strony była obawa i rezygnacja. Potem jednak udało mi się ją przekonać, że są postępy. Pani ta w przeszłości była łyżwiarką figurową. Gdy coś jej nie wychodziło podczas jazd i była załamana, powtarzałem jej, że do wielu rzeczy trzeba dojść ciągłym i systematycznym treningiem. Każdy stykając się z czymś nowym, musi to ćwiczyć i doskonalić. Podawałem przykład, że gdyby ona zaprowadziła mnie na lodowisko i gdybym z łyżwami na nogach stanął na jego środku, to zapewne w końcu na ,,czterech”  bym z niego zszedł. Też potrzebował bym wiele godzin, by wykonać jakąkolwiek łyżwiarską figurę. Wiem, że zawsze tym poprawiałem jej humor.  Mimo, że jej umiejętności rozwijały się nieco wolniej, jednak doszła do poziomu,  na którym poczuła się odważnie i pięknie zdała egzamin. Jest to kolejny przykład pokazujący, że jeżeli chcecie i włożycie ze swojej strony maksimum chęci i pracy, to sukces murowany. Słowa te kieruję do kolejnych kursantek i kursantów, którzy nadal maja wątpliwości, czy nadają się na kierowców. Wszyscy nadajecie się w takim samym stopniu, tylko czasem potrzeba więcej czasu, by umiejętności były na wystarczającym poziomie.  Jeszcze raz gratuluję.

Wracając do tematu zmian dla młodych kierowców. Na ostatnich moich jazdach, rozmawiałem ze szkolonymi osobami, co oni myślą o tym wszystkim? Wszyscy, no prawie wszyscy, jesteście przerażeni. Wiecie, co jednak jest w tych zmianach dla Was najgorsze? ,, Zielony listek”. Sam nie mogłem w to uwierzyć. Na pytanie  ,,dlaczego?”, odpowiedzi były różne. Większość jednak odpowiadała, że to wstyd, że wszyscy widzą młodego kierowcę, że Policja z daleka będzie widziała, przez kogo jest auto prowadzone. Jedna osoba, z którą o tym również rozmawiałem, powiedziała zupełnie inaczej, co bardzo mi się spodobało i przyznałem jej całkowita rację. Otóż ona stwierdziła, że nawet dobrze, gdyby musiała mieć naklejoną naklejkę z zielonym listkiem. Będzie to w jakimś stopniu ostrzegało  pozostałych kierowców, że oto jest początkującą osobą kierującą tym samochodem. Będzie to również usprawiedliwiało jej ewentualne błędy popełniane na drodze, co da jej komfort i odrobinę mniej stresu na początku swojej przygody za kierownicą, pośród tych wszystkich wielu samochodów . Podobała mi się ta wypowiedź. Szkoda, że tak mało kandydatów na kierowców myśli w taki odpowiedzialny i dojrzały sposób.

Pamiętajcie, że ,,Zielony Listek” nie jest karą. Nie jest napiętnowaniem.  Jest to właśnie informacja o tym, że w aucie jest ktoś, kto dopiero nabywa doświadczenia, a każdy już doświadczony i inteligentny kierowca z pewnością weźmie to pod uwagę. Widząc taką naklejkę,  zapewne inaczej będą oni  traktowali takiego ,,młodego” kierowcę na drodze. Przynajmniej mam taką nadzieję. (PS)

Nowe egzaminy na prawo jazdy

Witajcie

Zapewne wiecie już o tym co nas czeka od nowego roku odnośnie prawa jazdy? Rozpocznę ten wątek i niebawem przeanalizujemy go i wyciągniemy wnioski, czy założenia są słuszne, czy też to tylko administracyjna zagrywka, by sięgnąć po pieniądze przyszłych kierowców?

Nowe egzaminy na prawo jazdy od 1 stycznia 2016. Będzie jeszcze trudniej zdać?

1 stycznia 2016 roku mają wejść w życie nowe egzaminy na prawo jazdy. Po tej dacie wszystkie osoby, które pomyślnie zaliczą egzamin, nie staną się od razu pełnoprawnymi kierowcami, lecz będą musiały przejść tzw. okres próbny, a także odbyć dodatkowe szkolenie.

Można spodziewać się, że chętnych na zaliczenie egzaminu jeszcze na „starych” zasadach będzie cały wysyp. Ośrodki Ruchu Drogowego już teraz apelują, by nie odkładać tej kwestii na ostatnią chwilę.                    Od roku 2016 każdy świeżo upieczony kierowca będzie musiał odbyć pomiędzy czwartym a ósmym miesiącem od uzyskania prawa jazdy kursu dokształcającego w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz praktycznego szkolenia w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym.

Ponadto, w okresie próbnym (8 miesięcy po egzaminie) będzie mógł kierować wyłącznie pojazdem samochodowym oznakowanym z tyłu i z przodu nalepką z symbolem liścia klonowego. Na obszarze zabudowanym nie będzie mógł przekraczać prędkości 50 km/h, poza obszarem zabudowanym – 80 km/h, a na autostradzie i drodze ekspresowej – 100 km/h. Osoby, które w okresie próbnym popełniły dwa wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, będą musiały odbyć dodatkowy kurs reedukacyjny w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Trzecie wykroczenie lub przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji będzie skutkowało odebraniem prawa jazdy. – Można przypuszczać, że wiele osób będzie chciało zaliczyć egzamin jeszcze w tym roku, po pierwsze dlatego, by uniknąć obostrzeń, a po drugie ze względów oszczędnościowych. Dodatkowe przeszkolenie w ośrodku będzie kosztowało kursanta 300 złotych, dlatego zapewne sporo osób jesienią zechce uniknąć tych opłat.
W Szkole Jazdy High, gdzie pracuję, jesteśmy przygotowani na falę kursantów, chcących zdążyć uzyskać prawo jazdy jeszcze przed wejściem tych zmian. Zrobimy wszystko, by wszyscy kursanci byli bardzo dobrze przygotowani do egzaminu i by ich te zmiany nie objęły.
    Tak jak na wstępie pisałem, zajmę się jeszcze, w moim mniemaniu, słusznością tego, co ma się z początkiem 2016 roku zmienić. Może nie zawsze zmiany oznaczają coś złego? (PS)

teoria w czasie zajęć praktycznych

Witam Was

Dziś napiszę kilka słów na temat podejścia jednego z kursantów do całego procesu szkolenia. Zawsze, na jednych z pierwszych jazd powtarzam Wam, jak ważne jest równoległe uczenie się zagadnień z przepisów ruchu drogowego w momencie rozpoczynania jazd. Nie można dopiero pod koniec kursu zacząć czytać podręcznik, czy rozwiązywać tylko testy. Kiedy rozpoczynamy zajęcia praktyczne warto w tym samym czasie rozpocząć naukę teorii. Jest to bardzo korzystne, ponieważ jeżdżąc coraz więcej rozumiemy zasady poruszania się po drogach. Ucząc się teorii, przypominamy sobie sytuacje z jazd i lepiej je zapamiętujemy. Wracając do naszego bohatera, bardzo podoba mi się jego metoda samokształcenia. Na każde zajęcia przychodzi z notatkami. Zadaje pytania, wspólnie rozwiązujemy problematyczne zagadnienia. Widać, że kursant pracuje samodzielnie, że codziennie zajmuje się tym, co rozpoczął, czyli kursem nauki jazdy. W czasie jazdy często na głos analizuje sytuację, widać ogromne zaangażowanie. Na koniec jazdy kolejne pytania, uwagi i to, co dla mnie zdumiewające, czyli robienie notatki z jazdy. Wszystko, co istotne dla niego. Zapisuje sobie, jakie błędy popełnił a co już poprawił. Uwierzcie mi, że zrobił tym na mnie wrażenie.

Było by naprawdę komfortowo, gdyby wszyscy kursanci tak poważnie podchodzili do szkolenia. Robię wszystko, by zachęcać do nauki każdego z kim jeżdżę. Często jednak jest inaczej. Wielu bagatelizuje proces systematycznego uczenia się teorii i zostawia ten proces na ostatnią chwile. Ci, którzy uczą się od samego początku, nie mają  problemów ze zdaniem teoretycznego egzaminu wewnętrznego a potem  państwowego. Obecnie w naszej Szkole Jazdy HigH reorganizujemy proces nauczania z myślą właśnie o Was. Zrobimy wszystko, by zachęcić kursantów do systematycznej nauki. Zmieniamy się po to, by jeszcze lepiej przygotować Was do bycia kierowcami. Chcemy jeszcze bardziej profesjonalnie prowadzić proces  szkolenia,  byście mogli przystąpić do egzaminów bezstresowo a po uzyskaniu prawa jazdy, mogli jeździć bezpiecznie po naszych drogach. (PS)

bezstresowy egzamin

Witajcie

Dawno mnie nie było, ale to ze względu na ogrom pracy i przeróżnych zadań i przedsięwzięć w naszej Szkole Jazdy. Jednak znalazłem w końcu chwilę i chcę napisać na temat jednej osoby, naszej kursantki, która zdała egzamin i stała się tym samym kierowcą. Gratulujemy ! Osobę tą opisywałem jakiś czas temu, gdy zdawała ona egzamin wewnętrzny. Niby nic nadzwyczajnego,  ot tylko egzamin z instruktorem, ale tak jak ona stresowała się na nim, było wyjątkowe. Następnie przyszedł czas na egzamin państwowy. Z tego, co wiem, strasznie była na nim zestresowana. Egzamin teoretyczny zdany bardzo dobrze, lecz cześć praktyczna niestety już nie. Oczywiście błąd z typu ,,głupich”, lecz wpływający na wynik. Taki scenariusz na kolejnym egzaminie. Również był to efekt tylko i wyłącznie dużego zdenerwowania i tremy. Doskonale znałem jej umiejętności za kierownicą. Na dodatkowych jazdach przed egzaminami, dosłownie jak ryba poruszała się po mieście. Żadne ,,pułapki” nie były w stanie jej pokonać. Naprawdę, jeden z tych przypadków kursantki, która wiele osiągnęła na kursie nauki jazdy. Gdy zbliżał się kolejny egzamin, jeździliśmy dwie godziny i jak zawsze, żadnych uwag. Lecz jej podejście psychiczne tym razem było zupełnie inne. Powiedziała w czasie tej jazdy, że zastanawia się, czy w ogóle nadaje się na kierowcę. Prawie z krzykiem powiedziałem jej, że kto jak nie Ona. Dodałem, że jest doskonale przygotowana, a niepowodzenia wynikają tylko i wyłącznie ze stresu. Po zakończonej jeździe sama stwierdziła, że tym razem idzie już spokojnie. Pójdzie z myślą, że jest to po prostu kolejna jazda z instruktorem a nie egzamin. Okazało się, że sukces! Jak opowiadała, egzamin był naprawdę łatwy, egzaminator w porządku i że jeździło  się jej naprawdę dobrze.

Sami widzicie, że stres, trema, panika, nie są pomocne na każdym egzaminie a w szczególności na prawo jazdy w części praktycznej. Sami musimy sobie z tym poradzić, jak opisana kursantka. Kiedy pokonała swoją słabość, czyli paraliż związany z nerwami, od razu egzamin wydawał się dużo łatwiejszy i możliwy do przejścia. Pamiętajmy o tym wszyscy, by kiedy przyjdzie ten dzień, poradzić sobie wyśmienicie przez  kilkadziesiąt minut w obecności egzaminatora. Jest to przecież taka sama jazda, jak z instruktorem.(PS)

przekroczenie prędkości o 50 km/h w mieście

Witajcie

Chciałem opisać dziś rozmowę  z kursantem, który dowiedział się o wprowadzeniu nowego sposobu karania. Mam tu na myśli konsekwencje przekroczenia prędkości powyżej 50 km/h od dopuszczalnej, na obszarze zabudowanym. Przepis ten mówi, że w takim przypadku prawo jazdy zostaje zatrzymane na trzy miesiące. Jeżeli w tym okresie kierowca będzie się poruszał autem i zostanie to ujawnione w przypadku kontroli, zatrzymanie prawa jazdy zostanie wydłużone na kolejne trzy miesiące. Jeżeli po raz drugi, kierowca zostanie przyłapany na prowadzeniu auta, może on stracić uprawnienia do kierowania pojazdami. Wracając do mojej rozmowy z kursantem, zauważyłem panikę w jego oczach. ,,Panie Piotrze, to znaczy, że jeżeli zdarzy mi się przekroczyć w ten sposób prędkość, zatrzymają mi prawo jazdy?”.  Odpowiedziałem, że tak. Nie skończyłem jednak tematu. Zaproponowałem mu, że będziemy podczas naszej jazdy  analizowali ten przepis. Jeżdżąc po poznańskich drogach,  udaliśmy się do strefy zamieszkania (ograniczenie prędkości do 20 km/h). Co chwila progi zwalniające, wąskie uliczki, piesi (dzieci, pieski itd). Zadałem mu pytanie ,,czy jechał byś tu 70 km/h?” Z uśmiechem na twarzy odpowiedział, ze nie.  Potem udaliśmy się do strefy 30 km/h. Ta sama sytuacja, progi zwalniające, w pobliżu przedszkole, wąskie jezdnie, mnóstwo pieszych, rowerzystów. Pytanie, czy jechał by tu 80 km/h? Odpowiedź taka sama jak poprzednio. Kolejne rejony Poznania, ogólne ograniczenie prędkości w godzinach 5-23, czyli 50 km/h. Skrzyżowania, światła, rowery, motocykle, autobusy i tramwaje i oczywiście  przejścia dla pieszych. Moje pytanie znów ,, czy na tej drodze pędził byś 100 km/h?”.  Odpowiedź bez namysłu ale już z powagą ,,Nie”.  Pojechaliśmy w końcu  w kierunku ronda Obornickiego ulicą Witosa. Droga dwujezdniowa, dwa pasy ruchu w każdym kierunku, nie ma przejść dla pieszych, są skrzyżowania z sygnalizacją świetlną. W związku z tym ograniczenie prędkości do 80 km/h. Kolejne moje pytanie, czy jechał by tu 130 km/h? Jak myślicie, co odpowiedział?

Myślę, że tą nasza wspólną jazdą rozwiałem jego obawy. Sam przekonał się, że ograniczenia prędkości, szczególnie na obszarze zabudowanym, są związane z rodzajem drogi, z ryzykiem jakie się na niej wiążę. Ograniczenia na nich obowiązujące zwiększają nasze bezpieczeństwo i tym samym zmniejszają ryzyko wystąpienia sytuacji niebezpiecznych. Sam zrozumiał, że trzeba  być niespełna rozumu, by w taki sposób przekraczać prędkość  i stracić prawo jazdy. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że przepis ten nie jest przeciwko normalnym, rozumnym kierowcom, tylko przeciwko tym, którzy wsiadając za kierownicę auta nie mają pojęcia, jaka na nich spoczywa odpowiedzialność. Mam nadzieję, że dla tego młodego człowieka była to owocna lekcja. (PS)

kolejna kursantka kierowcą

Witajcie

Chciałem Wam zakomunikować, że kolejna kursantka stała się kierowcą. Osoba ta była już opisywana na moim blogu. Pisałem o jej rozwijającej się pasji motoryzacyjnej i jej umiejętnościach. Właśnie zdała egzamin państwowy i stała się pełnoprawnym kierowcą. Nie obyło się jednak bez trudności. Na pierwszym egzaminie, niestety popełniła niewielki błąd, lecz wpływający na wynik końcowy. Nie załamała się jednak, co zawsze mi imponuje. Pamiętajcie moi drodzy kursanci, że nie zawsze mamy to szczęście zdać egzamin za pierwszym razem. Powiedział bym więcej. Nie do końca egzamin jest wyznacznikiem naszych umiejętności na drodze. Często również bywa, że zarówno jeżdżący ,,przeciętnie” jak i jeżdżący bardzo dobrze, zdają go za drugim razem. Ja razem z moim kolegą instruktorem Michałem określamy to tak ,, ta pierwsza osoba miała szczęście a ta druga pecha”. Wiele razy radząc sobie świetnie na jazdach z instruktorem, podczas egzaminu następuje jakaś sytuacja zaskakująca, co powoduje popełnienie błędu wpływającego na wynik. Pamiętajcie więc,  że poza techniką i ogólną wiedzą na temat jazdy, potrzebujemy odrobinę szczęścia i tak zwanego farta.

Wracając do naszej koleżanki, chciałem  wspomnieć , co opowiadała mi o poprzednim egzaminie. W czasie jego trwania, egzaminator bardzo późno informował ją o kierunkach poruszania się na skrzyżowaniach. Miała wrażenie, że w ostatniej chwili, jadąc przykładowo na prawym pasie, informował ją o tym, że na skrzyżowaniu ma jechać w lewo. Było to dla niej bardzo stresujące, gdy w ostatniej chwili musiała zaaranżować sobie wykonanie manewru. Słyszałem już o takim zachowaniu egzaminatora ale jest to chyba jedyna osoba w tym środowisku tak wydająca polecenia. Wydaje mi się, że kandydat na kierowcę ma zbyt małe doświadczenie, by wymagać od niego odpowiedniej reakcji w tak krótkim czasie. Pilot w rajdach samochodowych, gdyby w ostatniej chwili instruował kierowcę rajdowego o zakrętach, nigdy nie skończyli by oni wyścigu. Gdybym ja miał nawigację samochodową, która dopiero 20 metrów przed zakrętem ,,mówiła” mi w jakim kierunku mam skręcić, oddał bym ją w prezencie komuś, kogo nie lubię. Wszystkie manewry na skrzyżowaniu mamy mieć przedstawione z takim wyprzedzeniem, byśmy mogli w sposób bezpieczny i zarazem komfortowy je zaplanować i wykonać.

Naszej koleżance ,,driver-ce” ogromnie gratuluję ja i cała kadra HigH Szkoły jazdy. Powodzenia na drogach, pamiętaj by nie trąbić na ,,ELKI”, ponieważ tam ktoś się również uczy a instruktor robi co może, by kursant jechał jak najsprawniej. Życzę Ci również, byś jak najdłużej pamiętała o dobrych nawykach, które staraliśmy się wpajać na każdych jazdach. Wam kursanci, życzę powodzenia na waszych egzaminach a kilkoro z Was ma go już w poniedziałek. Trzymam kciuki i wiem, że będzie dobrze. (PS)

 

Tak dużo zadań macie na egzaminie

Witajcie

Jeździłem wczoraj z pewnym młodym człowiekiem pochodzącym z Pakistanu. Pracuje w Polsce po ukończeniu studiów. Posiada on prawo jazdy ale pakistańskie. W Polsce musi zdać egzamin państwowy, by móc zgodnie z prawem poruszać się po naszych drogach. Egzamin teoretyczny ma już za sobą, zdał za pierwszym razem. Wczoraj  jeździł ze mną przygotowując się do egzaminu praktycznego. Jeździ, powiedziałbym nieźle. Pokazywałem mu wszystkie elementy egzaminacyjne,radził sobie ze wszystkim bardzo dobrze. Nagle jednak stwierdził ,, there is so many tasks to do on egzam in Poland” ( W Polsce jest tak wiele zadań do zrobienia na egzaminie).  Uśmiechnąłem się i zapytałem, jak to wygląda w Pakistanie? Stwierdził, że tam egzamin jest bardzo łatwy. Po prostu trzeba wsiąść do auta i pojechać do jakiegoś skrzyżowania i wrócić. Dla niego jest niesamowite, że trzeba tyle jeździć po mieście, parkując, zawracając, że pod tyloma względami osoba jest oceniana.

Podobna sytuacja spotkała mnie dziś. Jeździła ze mną kobieta z Kamerunu. Mieszka  i pracuje w Poznaniu od kilku  lat. Ma prawo jazdy kameruńskie od  lat sześciu.  Nie musi zdawać w Polsce egzaminu, ale chce pojeździć trochę z instruktorem, ponieważ nie czuje się na drogach zbyt pewnie. Miałem z nią dziś pierwszą jazdę. Niestety, sama stwierdziła, że potrzebuje ich dużo więcej. Okazało się, że można zdać egzamin i posiadać prawo jazdy nie potrafiąc jeździć. To nie jej wina, że wymogi w jej kraju są tak małe. Ona też musiała po prostu przejechać krótki odcinek drogi, bez żadnego innego ruchu i to wystarczyło, by zdobyć uprawnienia, do poruszania się po drogach publicznych.

Dwa trochę różne przypadki, lecz łączy je jedno, otóż jak się okazuje, są kraje, gdzie zdobycie prawa jazdy nie wiąże się z jakąkolwiek wiedzą, czy umiejętnościami. Pamiętajcie moi drodzy kursanci, wielu obcokrajowców widzi w Was bohaterów. Twierdzą oni, że zdanie egzaminu w Polsce jest wielkim wyczynem, a niektórzy twierdzą, że wręcz niemożliwe. Mam nadzieję, że teraz rozumiecie, że moment, w którym zdobywacie upragnione prawo jazdy pokazuje, że stajecie się kierowcami w całym tego słowa znaczeniu a nie tylko w jakiejś części, jak to bywa na świecie (PS)

 

egzamin wewnętrzny

Witajcie

Wczoraj przeprowadzałem z osobą, o której już wcześniej pisałem, egzamin wewnętrzny. Oczywiście od razu powiem, że zdała go bardzo dobrze. Niektórzy mogą powiedzieć, cóż to jest egzamin wewnętrzny? Wiem, ponieważ wiele razy spotykam się z sytuacją, że kursant po ukończeniu kursu w jakimś OSK jeżdżąc ze mną na jazdach dodatkowych nie ma nawet pojęcia, jak przebiega egzamin Państwowy  a o wewnętrznym nawet nie słyszał. Wiele jest przypadków, gdy kursant nie do końca wie jak  wygląda egzamin państwowy a powinien wiedzieć wszystko. Gdy pytam, czy zdawały taki egzamin wewnętrzny? często widzę zdziwioną minę i odpowiedź; Nie! Pytam  wtedy ,, Podpisywałaś/eś wiele różnych dokumentów na koniec kursu?” Odpowiedź zawsze brzmi ,,Tak”. Odpowiadam wtedy – więc zdawałaś wewnętrzny egzamin ale na papierze, by ,,kwity” zgadzały się w szkole.

My zawsze przeprowadzamy egzamin wewnętrzny tak jak wygląda państwowy. Jest on przeprowadzany po wyjeżdżeniu przez kursanta 30 godzin (nie na ostatniej jego jeździe) i na nasz koszt. Czyli jest to nasz dodatkowa praca na rzecz kursanta. Bywa, że szkoły jazdy robią to wszystko właśnie na 30 godzinie  lub pobierają dodatkową opłatę za egzamin(ukryte koszta kursu) lub fikcyjnie robią to na papierze za kursanta. Ja staram się również wprowadzić w trakcie egzaminu ,,surową ” atmosferę. Tylko polecenia, poza tym cisza. Kierunkowskaz klika wtedy tak głośno jak nigdy dotąd.

Wie o tym również nasza bohaterka. Na początek część teoretyczna. Nie zawiodłem się, zdany za pierwszym razem. Podczas opowiadania o płynach eksploatacyjnych żałuję, że nie nagrywałem. Wykorzystał bym nagranie nie raz, by pokazać kursantom jak można się tego elementu właściwie nauczyć. Kolejne elementy (łuk, górka, jazda po mieście) wykonywane jak najbardziej prawidłowo. Na zakończenie parkowanie, wyłączenie biegu, hamulec ręczny itd. Ogólne omówienie i z czystym sumieniem ocena POZYTYWNA. Mina kursantki bezcenna i słowa  ,, naprawdę zdałam?”.

Widziałem, że były to dla niej emocje. Mimo, że przejeździliśmy wiele godzin razem, w czasie egzaminu atmosfera była ,,zimna”. Staram się wprowadzać właśnie taką, jaka  może zdarzyć się na egzaminie państwowym. Jeżeli poradzą sobie na egzaminie ze mną, wykonując wszystkie elementy poprawnie, nie będą aż tak bardzo zaskoczeni i zestresowani przed egzaminatorem. Robię to celowo, dla ich dobra, by byli na to gotowi. Oczywiście moje zachowanie jest udawane ale taki właśnie mam w tym czasie być.  Wiem, że nasza bohaterka poradzi sobie na egzaminie państwowym i przede wszystkim jestem przekonany, że będzie naprawdę dobrym kierowcą w pełnym tego słowa znaczeniu. Powodzenia koleżanko i do zobaczenia na skrzyżowaniach i oczywiście nie trąb na ,,naukę jazdy”. (PS)