TYM RAZEM SUKCES NA EGZAMINIE

Witajcie

Ostatnio pisałem o kursantce, jej pierwszym egzaminie i zachowaniu egzaminatora. Dziś bohaterka tego wpisu przyszła do naszego biura HigH Szkoły Jazdy i z uśmiechem na twarzy pochwaliła się, że zdała egzamin. To naprawdę super wiadomość. Jednak pierwsze pytanie jakie jej zadałem, to jakiego miała egzaminatora? Powiedziała, że człowiek ten był naprawdę w porządku. Był sympatyczny i spowodował, że jechało się jej naprawdę spokojnie. Można? Okazuje się, że tak.

Pisząc ostatni post zaznaczałem, że egzaminatorzy są naprawdę kulturalni i kompetentni. Jak w każdym środowisku jednak mamy do czynienia z ,,czarną owcą”, która może zniweczyć ciężką kilkumiesięczną pracę osoby przygotowującej się do egzaminu. Jak sobie z tym poradzić, gdy nas to spotka na egzaminie? Otóż zawsze tłumaczę osobom, które szkolę, żeby w czasie egzaminu państwowego, podczas pierwszego spotkania z egzaminatorem nie tworzyły sobie w żaden sposób jego ,,obrazu psychologicznego”. Egzaminator to osoba, którą z pewnością spotkacie jedyny raz w życiu. Nie zastanawiajcie się jaki jest, czy jaki będzie. Nie zastanawiajcie się jaką ma minę, czy ton głosu. To wszystko jest nieważne. Gdyby się zdarzyło, że trafiliście na niemiłą osobę, ciągle Was krytykującą, nie zwracajcie na to uwagi! Koncentrujcie się tylko na jego poleceniach, nic więcej. Nie dajcie się wyprowadzić z równowagi. Macie robić swoje. Gdyby egzaminator podważał Waszą ostrożność i wręcz zmuszał,  do bardziej agresywnej jazdy, nie słuchajcie. Za zbyt długie czekanie podczas ustępowania pierwszeństwa nikt nie ma prawa Was ,,uwalić”. Natomiast za wymuszenie pierwszeństwa egzamin będzie przerwany. Nie słuchajcie zarówno krytyki, jak i pochwał w czasie jazdy. To może Was zdekoncentrować, zestresować lub zmniejszyć czujność. Macie tylko słuchać poleceń i nic więcej! Wiem, łatwo to mówić. Gdy na egzaminie jesteśmy totalnie zestresowani, każdy czynnik ma ogromny wpływ na nasze decyzje. Jednak staram się choć trochę doradzić, byście  w razie spotkania  ze złym zachowaniem egzaminatora poradzili sobie jak najlepiej i przejechali bezpiecznie i zgodnie z przepisami cała trasę, uzyskując upragnione prawo jazdy. Tak jak to dziś zrobiła moja kursantka, której jeszcze raz serdecznie gratuluję. W sumie dziś zdało pięcioro naszych kursantów. Czworo z nich szkoliło się  na Fiacie Panda i stwierdzili oni, że to najlepszy samochód na szkolenie i egzamin. Też uważam, że jest to naprawdę wdzięczne auto, zarówno do nauki jak i do spokojnej, bezstresowej jazdy egzaminacyjnej.                                                                                                                                                   (PS)