TRĄBIĆ NA ELKĘ TO TAK JAK POGANIAĆ DZIECKO, KTÓRE UCZY SIĘ CHODZIĆ

Witam Was

Dziś chciałbym napisać o zachowaniu niektórych instruktorów/ instruktorek nauki jazdy. Jestem w stanie zrozumieć zachowanie mało wyedukowanych kierowców, którzy nawet nie mają pojęcia o tym, jak bardzo swoim zachowaniem mogą zaszkodzić innym uczestnikom drogi. Niektórzy w sposób mniej lub bardziej świadomy stwarzają zagrożenie. Wiadomo, że tacy kierowcy zawsze byli, są i niestety zawsze będą. Jednak nie mogę zrozumieć zachowań kierowców, którzy powinni być świadomi i wykształceni w zachowaniu się na drogach publicznych. Instruktor nauki jazdy powinien być profesjonalistą.  To my kształtujemy w początkujących kierowcach nie tylko zasady i przepisy w ruchu drogowym, ale również tak zwaną kulturę jazdy i po prostu zwyczajną cierpliwość w odniesieniu do innych osób na drodze.

W ostatnim czasie, podczas szkolenia kursantki, byliśmy na mało uczęszczanym parkingu by ćwiczyć parkowania. Przed wjazdem w miejsce parkingowe kursantce zgasł silnik. Nic nadzwyczajnego, zawsze to powtarzam, żeby bez żadnych emocji uruchomić go, wyciągnąć wniosek dlaczego zgasł (za mało gazu a za dużo puszczonego sprzęgła) i po prostu ruszyć ponownie. Jak również często się zdarza, zgasł silnik ponownie. Nic się nie dzieje. Za nami stała „elka” a w niej instruktor i dwie kursantki. Gdy usłyszałem, jak zaczęli na nas trąbić myślałem, że się ugotuję. Moja kursantka zestresowała się jeszcze bardziej. W pierwszej chwili chciałem wysiąść i porozmawiać z panem instruktorem, ale w sumie pomyślałem, że to mogło by tym młodym osobom pokazać, ze jestem jakimś gburem. Odpuściłem. Moja kursantka cała zdenerwowana wjechała w miejsce parkingowe. Obok nas wjechała wspomniana „elka” a w niej roześmiani i dobrze się bawiący instruktor i obie kursantki. Pomyślałem sobie, czego ten facet uczy. Przecież zapewne to nie ta młoda dziewczyna w jego aucie była inicjatorką trąbienia na nas. Z pewnością to jej instruktor podpowiedział jej, by to zrobiła. Co miał on na celu? Czy chciał im obu zaimponować? Z pewnością to zrobił. One zapewne w późniejszym czasie jako kierowcy, będą przypominały sobie tę sytuację i także trąbiły na osoby dopiero  uczące się jeździć. Jestem o tym przekonany. Czy o to chodzi w naszym zawodzie, by uczyć ludzi braku tolerancji do innych osób na drogach? No chyba, że chodziło im o drwinę i  dobrą zabawę kosztem innych.

(PS)

Wypadek? Co dalej?

Witajcie

Pewien młody człowiek zapytał mnie, co zrobić gdy przydarzy nam się  stłuczka? Wiadomo, jest to duży stres i przeżycie, ale jednak zdarza się, o czym wielu młodych kierowców już się przekonało. To jeden z wielu elementów bycia kierowcą. Sami często widzicie stojące auta, w pobliżu Policja, niebieskie, migające światła itd.  Mimo, że nie chcemy i nie planujemy, to jednak do takich sytuacji dochodzi. Najważniejsze, by nie było osób poszkodowanych.

Pamiętajcie o tym, gdy w czasie zdarzenia drogowego są osoby ranne, wtedy najważniejsze jest zabezpieczenie miejsca wypadku, podjęcie działania w celu udzielenia pomocy poszkodowanym jednocześnie wzywając pomoc dzwoniąc na: Pogotowie Ratunkowe 999, Straż Pożarną 998, Policję 997, lub europejski numer alarmowy 112.  Nie wolno wtedy zmieniać położenia samochodów biorących udział w zdarzeniu. Jest to ważna kwestia, ponieważ służby wyjaśniające przyczyny wypadku wymagają tego, by odtworzyć przebieg sytuacji.

Gdy w zdarzeniu nie ma osób poszkodowanych nie trzeba nawet wzywać Policji. Najważniejsze to nie wpadać w panikę. Wiem, że nie jest to łatwe. Sam pamiętam swoją pierwszą stłuczkę, gdy zatrzymałem się Fiatem 126p mojego taty za autobusem, który nagle zaczął cofać. Kierowca nie miał pojęcia, że za nim stoi ,,mały Fiat”. Byłem przerażony. Na szczęście trafiłem na uczciwego kierowcę, który sprawy formalne na miejscu zrobił za mnie. Warto pamiętać, gdy ktoś w Was uderzył i ewidentnie była to jego wina, to najważniejsze jest by napisać oświadczenie z miejsca zdarzenia. Musi ono być pisane/wypełniane własnoręcznie przez sprawcę kolizji. Wzór takiego oświadczenia warto mieć w schowku samochodu, ot tak, na wszelki wypadek. Oto wzór, który możecie sobie wydrukować;  http://dukiewicz.pl/src/Oswiadczenie%20z%20miejsca%20wypadku.pdf

Gdy jednak okaże się, że nie mamy gotowego formularza, wystarczy zwykła kartka i na niej informacje, które są niezbędne czyli;

  • imię i nazwisko kierującego
  • adres
  • dane odnośnie jego prawa jazdy
  • data,  godzina i miejsce zdarzenia
  • marka i nr rejestracyjny pojazdu sprawcy
  • ubezpieczenie OC / nr polisy (obowiązkowe dla każdego pojazdu)
  • krótki opis zdarzenia / szkic, rysunek
  • opis uszkodzeń
  • podpis sprawcy wypadku
  • imiona i nazwiska świadków (numery telefonów).

Warto również zrobić zdjęcia wszystkich dokumentów sprawcy (prawo jazdy, polisa OC, dowód osobisty), jak również miejsc uszkodzeń obu pojazdów. W dzisiejszych czasach, w erze telefonów komórkowych nie jest to problemem.  Również coraz częściej mamy zainstalowane kamerki/rejestratory w samochodach. Trzeba zabezpieczyć kartę SD, by w razie czego można było wykorzystać nagranie z przebiegu kolizji.

Wszystkie te czynności są niezbędne dla uzyskania odszkodowania i pokrycia kosztów naprawy Waszego auta. Jest to również dokument, który będzie Waszym alibi w przypadku ewentualnych  roszczeń i zmiany zeznań sprawcy. PAMIĘTAJCIE! Oświadczenie jest niezbędne! Jeżeli sprawca zaczyna Was zbywać, proponować jakieś pieniądze za szkody, że rzekomo się spieszy, zaproponujcie mu, że zrobicie zdjęcia jego dokumentów i by on podpisał oświadczenie, a Wy wypełnicie je już własnoręcznie, zobaczycie, że zdecyduje się on zrobić to sam. Gdy sprawca nadal zaczyna coś kręcić , nie chce pisać oświadczenia, a jesteście przekonani o jego winie , po prostu  dzwonimy na Policję. Nie dyskutujcie i nie idźcie na żadne układy. Funkcjonariusze przeprowadzą czynności związane z wyjaśnieniem zdarzenia i określeniem winy. Wtedy nie musicie już spisywać oświadczenia. Zwracając się do Towarzystwa Ubezpieczeniowego (OC) sprawcy będziecie potrzebowali dokumentu sporządzonego  przez Policję.

WAŻNE! BEZ OŚWIADCZENIA  NIE ODJEŻDŻAJCIE  Z MIEJSCA WYPADKU!

      Mam nadzieję, że to, co dziś opisałem  nigdy się Wam nie przyda. Jednak warto pamiętać, że  gdyby jednak, to najważniejszy jest  spokój, opanowanie i analiza sytuacji. Świat się nie kończy, to jednak tylko blacha. Podczas szkolenia kursantów, od czasu do czasu dochodzi do jakichś kolizji. W takiej sytuacji zawsze dzwonimy  do naszego kierownika. Wiecie jakie pytanie zadaje on na samym początku? ,,Czy nic nam się nie stało ?”. Tak więc najważniejsze jest zdrowie i życie, a samochód to  urządzenie do przemieszczania się i  zostanie naprawiony, a my znów będziemy mogli cieszyć się jazdą.(PS)

 

 

10 urodziny szkoły jazdy HigH

Witajcie

Chciałem wam wszystkim zakomunikować, że Szkoła jazdy High, w której mam przyjemność pracować od kilku lat, obchodzi w dniu dzisiejszym 10 urodziny. W tym czasie mieliśmy okazję nauczyć  i wyszkolić tysiące kursantów. Wielu z was już jest  doświadczonymi kierowcami. Niektórzy dopiero je zdobywają. Mam nadzieję, że wszyscy przyjemnie wspominacie jazdy z naszymi instruktorami .  Może napiszecie kilka słów w mailu do mnie wspominając Wasze jazdy w HigH? Było by miło o tym poczytać i może zrobić na ten temat jakiś interesujący wpis.

Dziękujemy Wam za to, że byliście i wybraliście naszą Szkołę Jazdy. Bez Was nie mielibyśmy takiej rocznicy. Mam również nadzieję, że nie jedną dziesiątkę mamy jeszcze przed sobą jako OSK.

Dziękuję i czekam na maile. (PS)

piotrsocha2@o2.pl

piotr.socha@high.com.pl