SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU

Witam Was

Na początek chciałbym się przyznać, że po Świętach Bożego Narodzenia jestem na diecie :-).  To efekt przejedzenia.Pocieszam się  ze nie jestem w tym odosobniony. Gdy pytałem moich kursantów o samopoczucie, wszyscy odpowiadali podobnie, że strasznie się  przejedli . Chyba wszyscy tak mamy :-).

Chciałem również pogratulować mojej kursantce, która wczoraj zdała egzamin państwowy na prawo jazdy. Zdała za pierwszym razem. Cieszę się, że udało mi się ja dobrze do niego przygotować, tym bardziej, że uczyłem ją sam. Kursantka studiuje w Polsce ale jest  Szwedką  .Całe szkolenie odbywało się w języku angielskim. Zajęcia teoretyczne poprowadził   Karol, nasz instruktor i wykładowca. Natomiast część praktyczną prowadziłem ja .  Jak wiecie nasza szkoła jazdy prowadzi  szkolenia w języku angielskim .  Lubię zajęcia z kursantami – obcokrajowcami. Można dużo dowiedzieć się o ich mentalności, kulturze, ale również dla mnie  jest to  doskonalenie języka.

Dziś kończy się 2015 rok.  Jaki on był? Uważam, że udany. Wielu z Was osiągnęło swój cel, czyli zdobyło prawo jazdy. Wielu z Was już nabiera doświadczenia jako kierowcy. To ogromna satysfakcja mieć świadomość, że niektórym z Was odrobinę w tym mogłem pomóc. Co przyniesie rok 2016 ? Zapewne wielu kolejnych kursantów rozpocznie szkolenie w naszej szkole HigH. To dla mnie wspaniałe zajęcie, móc  uczyć Was, wpajać wiedzę z techniki i przepisów ruchu drogowego. Czasem trzeba wręcz ,,zmuszać”, ale najczęściej wspaniale się z Wami współpracuje.

Chciałem Wam wszystkim podziękować. Tym, których miałem przyjemność poznać osobiście, jak i tych, których znam tylko z racji pisania bloga. Dziękuję wszystkim, którzy dają mi ,,natchnienie” do jego redagowania. Moje pisanie nie było by nic warte, gdyby nie Wy, moje czytelniczki i czytelnicy. Dziękuję za wszystko raz jeszcze.

Wam, moi drodzy, życzę Wszystkiego Co Najlepsze w Nadchodzącym 2016 Roku. Realizacji swoich planów i marzeń, oraz  zawsze mądrej, inteligentnej i bezpiecznej jazdy samochodem :-).

PS. Gdzie się dziś bawicie?  Pamiętajcie, że alkohol nie pasuje do kluczyków samochodowych. Ja ani dziś, ani jutro zapewne nie będę nadawał się do kierowania samochodem :-). Niech zarobią taksówkarze (PS).

Dobrej zabawy i do zobaczenia już w przyszłym roku !!!

 

WESOŁYCH ŚWIĄT

Witajcie

Chciałbym z całego serca życzyć wszystkim moim czytelnikom spokojnych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia. Robię to już dziś, ponieważ zapewne nie będę miał wystarczająco dużo czasu, by zrobić to w wieczór wigilijny. Ten okres to czas refleksji, podsumowań, planów na przyszłość. Wiecie, że piszę tego bloga już ponad rok? Sam nie wiem, kiedy ten czas upłynął. W całym tym codziennym pośpiechu zapomniałem o tym fakcie, a przypomniała mi o tym jedna z czytelniczek, kiedyś kursantka, dziś już kierowca. To miłe, że czytacie i śledzicie to, co się tutaj pojawia.

Chciałem również odpowiedzieć na jedno z pytań pewnej osoby- ,,Kiedy zacząć jeździć samodzielnie i jak długo jeździć w obecności osoby doświadczonej?”.

Według mnie, po zdaniu państwowego egzaminu i uzyskaniu prawa jazdy powinniśmy usamodzielnić się jak najszybciej. Po kursie i egzaminie, każdy z Was jest ,,na świeżo ” zarówno z przepisami ruchu drogowego jak i z techniką jazdy. Im szybciej wypłyniemy na głęboką wodę, tym szybciej będziemy czuli się za kierownicą pewnie. W końcu ten moment nastąpi i im szybciej, tym lepiej. Sam pamiętam jak dziś swoją pierwszą samodzielną jazdę, trzy dni po uzyskaniu prawa jazdy. Mój tata powiedział mi, żebym pojechał do sklepu. Chwyciłem kluczyki i dosłownie frunąłem po schodach do auta. Gdy usiadłem za kierownicą i uruchomiłem silnik, zamarłem. Wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że w samochodzie jestem zupełnie sam. Cokolwiek zrobię, będzie zależało tylko wyłącznie ode mnie. Wróciłem cały spocony, ale wtedy właśnie zrozumiałem, że dałem radę bez niczyjej pomocy przejechać przez całe miasto i nie zrobiłem ani sobie ani innym krzywdy, wiec chyba umiem jeździć. Znam ludzi, którzy od razu po odebraniu prawa jazdy, jeździli sami samochodem i znam również takich, którzy ciągle potrzebowali towarzysza. W wielu przypadkach skończyło się tym, że przestali w ogóle jeździć bojąc się samodzielności za kierownicą.

Pamiętajcie, że skoro zdaliście egzamin to znaczy, że minimum wiedzy i techniki do bezpiecznej jazdy osiągnęliście i trzeba nabierać doświadczenia, a tylko jazda samodzielna, bez niczyjej podpowiedzi obok, jest najlepszym sposobem do jego uzyskiwania.

Jeszcze raz życzę Wam wszystkim spokojnego czasu świątecznego. Bezpiecznych podróży,  by były bezpieczne i dawały Wam mnóstwo radości. (PS)

 

PO CO ZDĄŻAĆ NA EGZAMINIE ?

Witajcie

Ostatnio rozmawiając z moim kierownikiem weszliśmy na temat niezdanych egzaminów przez kursantów. Najczęstszym powodem jest niestety ,,łuk”. Potrącenie słupka lub wyjechanie poza linie pasa ruchu. Pamiętajcie, że jeżeli czujecie lub wydaje się Wam, że jesteście za blisko słupka lub linii, po prostu zatrzymajcie się. Wtedy macie prawo do jeszcze jednej próby. Egzaminator raz jeszcze ustawi Wam auto w kopercie. Trzeba tylko starać się zachować spokój, jak zawsze wyciągnąć wnioski, co poszło nie tak i zrobić to poprawnie. Niestety wielu z Was widząc zbyt małą odległość od słupka lub linii, nadal próbuje naprawiać błąd, często wykonując nieprawidłowe i paniczne ruchy kierownicą pogłębiając  go. To błędne zachowanie.  Pomyślmy, tak jak w życiu, kiedy będziecie już jeździć  własnym autem, gdy jadąc wydaje się Wam, że odległość od przeszkody jest zbyt mała, to po prostu zatrzymajcie się. Oceńcie sytuację, wycofajcie się nieco i spróbujcie jeszcze raz uwzględniając poprawkę. Takiego  właśnie  zachowania uczę swoich kursantów.

Wiele razy jednak, po wykonaniu prawidłowo części praktycznej na placu kursanci wyjeżdżają na część w ruchu drogowym, czyli na miasto. Tam najczęściej popełnianym błędem, powodującym przerwanie egzaminu jest wymuszenie pierwszeństwa.  Podczas szkolenia z kursantami, bardzo często dochodzi do sytuacji z ich strony, gdy stojąc z zamiarem skrętu w lewo, przepuszczając pojazdy z przeciwka, w pewnej chwili ruszają zmuszając mnie do hamowania, by uniknąć zderzenia z samochodem z przeciwka . W tym momencie egzamin byłby przerwany. Pytam wtedy zawsze, dlaczego ruszyłeś / ruszyłaś? Odpowiedź jest zawsze taka sama; ,,Myślałam/em że zdążę”. Pytam zatem, dokąd na egzaminie musicie zdążyć?! Zawsze to zachowanie mnie zdumiewa. Egzamin jest pokazaniem egzaminatorowi, że potrafimy jeździć odpowiednio technicznie, że widzimy i znamy znaki drogowe, że nie przekraczamy prędkości i znamy zasady ruchu drogowego. Mamy pokazać, że na każdym skrzyżowaniu, na którym się znajdujemy doskonale wiemy komu mamy ustąpić pierwszeństwa i przed kim to pierwszeństwo mamy my. Czekajcie spokojnie i nie próbujcie ,,zdążać” gdziekolwiek. To nie jest wyścig, tylko egzamin. Polega on na spokojnym przejechaniu i wykonaniu wszystkich elementów zgodnie z instrukcjami egzaminatora. Lepiej czekać za długo i bezpiecznie zjechać ze skrzyżowania, niż ruszyć, wymusić pierwszeństwo i mieć przerwany egzamin. Czasem egzaminator może Wam zarzucić, że czekacie zbyt długo. Wystarczy powiedzieć ,,nie chce stworzyć zagrożenia”. Z pewnością nie będzie miał więcej uwag. Lepsze dłuższe czekanie niż wymuszenie pierwszeństwa. Tak samo w życiu, podczas codziennej jazdy.  Dodatkowo, zawsze powtarzam kursantom, by się nie spieszyli.  Na egzaminie kursant musi przejechać przez skrzyżowanie równorzędne, ze znakami określającymi pierwszeństwo przejazdu, z sygnalizacją świetlną oraz przez skrzyżowanie o ruchu okrężnym. W sumie przejeżdża się na egzaminie kilka skrzyżowań. Im bardziej będziecie się spieszyli i próbowali ,,zdążać”, tym więcej skrzyżowań przejedziecie, a na każdym z nich trzeba zachować się bezpiecznie i zgodnie z przepisami. Więc więcej razy może pójść coś nie tak. Czy naprawdę warto ryzykować wymuszenie pierwszeństwa i nie zdać egzaminu? Nie mam tu wcale na myśli jazdy w żółwim tempie. Chodzi mi przede wszystkim o sytuacje w których może się wydarzyć coś złego, gdy zbyt pochopnie i szybko będziemy chcieli jechać. Tam gdzie w 100% nie jesteście pewni, czy możecie jechać, ruszać, rozpocząć jazdę – czekajcie. Ruszajcie wówczas, gdy sytuacja będzie bezpieczna, a na pewno  za chwilę taka będzie. Pozdrawiam tych, przed którymi niebawem egzamin. Życzę Wam wszystkim powodzenia i mam nadzieję, ze ten wpis Wam pomoże.

Czekam również na Wasze opinie i uwagi oraz wspomnienia z Waszych egzaminów. Może warto podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami? (PS)

DOBRY KIEROWCA, CZYLI…?

Witam Was

Dziś chciałbym napisać na temat cech dobrego kierowcy. Jak zawsze zapraszam Was do dyskusji i czekam na maile. Czytałem ostatnio interesujący i związany z tematem artykuł. Przytoczę tu słowa kilku osób związanych z motoryzacją.

Co znaczy, dobry kierowca według kierowcy rajdowego Tomasza Kuchara? Człowieka, który technikę jazdy zna doskonale. Mówi on, że dobry kierowca to kierowca świadomy. Zna prawa fizyki rządzące jazdą samochodem, wie jak zmienia się balans samochodu podczas hamowania, przyspieszania i skręcania, wie, jaki ma to wpływ na przyczepność poszczególnych kół do podłoża, oraz potrafi przewidzieć skutki tych zmian. Świadomy kierowca unika zagrożeń na drodze. Dobry kierowca to również kierowca odpowiedzialny. Potrafi obiektywnie ocenić swoje umiejętności w prowadzeniu pojazdu, zna swoje granice i nie przekracza ich. Przed większością przygód na drodze , kolizji i wypadków najskuteczniej może ochronić się sam kierowca. Jeśli ktoś jest nieświadomy i nieodpowiedzialny, to nie pomogą ,,suszarki”, fotoradary, mandaty czy policjanci na każdym rogu.

Jacek Grunt-Mejer, psycholog transportu wypowiada się od strony emocjonalnej, czyli, że dobry kierowca powinien przede wszystkim zwracać uwagę na niechronionych uczestników drogi, czyli rowerzystów i pieszych. Musi być ostrożny i uważny. Nie powinien ulegać nawykom innych, np. powinien zatrzymywać się na zielonej strzałce, nawet jeśli 99% kierowców tego nie robi. Mówi również, że dobrze było by, gdyby co jakiś czas odświeżał sobie kodeks ruchu drogowego. Według niego, kierowca rutynowy z wieloletnim doświadczeniem nie zawsze jest synonimem dobrego kierowcy.

Pamiętajmy zatem, że dobry kierowca ma świadomość odpowiedzialności jaka na nim spoczywa podczas jazdy, ponieważ dla takiego kierowcy najważniejsze jest bezpieczeństwo. Zdrowy rozsądek, pokora, opanowanie i cierpliwość, to bardzo ważne cechy.  Zawsze powtarzam moim kursantom, by myśleli również za innych i przewidywali potencjalne zachowania  uczestników drogi w naszym otoczeniu. By byli przygotowani na najbardziej zaskakujące zachowania z ich strony. Odpowiednie nastawienie psychiczne i znajomość techniki kierowania mają ogromne znaczenie i świadczą o klasie dobrego kierowcy. Pamiętajmy o tym i nie traktujmy podróży po drogach jak wyścigu, a innych kierujących jak rywali.(PS)

,,Dobry kierowca potrafi wyprowadzić samochód z poślizgu, genialny nigdy w niego nie wpadnie.”