OSTATNIA PRZEPISOWA JAZDA

Witam Was

Dziś chciałem nawiązać do listu jaki otrzymałem od byłej kursantki. Osoby niezwykle rozważnej na drodze i jeżdżącej świadomie. Mam nadzieję, że tak będzie zawsze, gdy tylko usiądzie za kółkiem samochodu. Oto jego część:

,,Niedawny czas temu miałam tą przyjemność jeździć i uczyć się od Pana. Uważam, że to świetny pomysł, aby czytelnicy mogli zadawać pytania. Myślę, że spora grupa kursantów i kierowców (tych bardziej świadomych) ma wiele wątpliwości. Zawsze podczas kursu powtarzał Pan, że nie ma głupich pytań ;-) więc chciałam zapytać o rzeczy, o które nie zdążyłam dopytać na kursie. Wcześniej jednak chciałam się podzielić refleksją dot. listu od Pani X.

W związku z tym, że jeszcze nie jestem szczęśliwym posiadaczem prawa jazdy (dopiero część teoretyczna za mną , a praktyczna dopiero przede mną), prowadząc rozmowy ze znajomymi na temat prowadzenia samochodu, czy zachowania kierowców na drogach, spotykam się notorycznie z opinią, że jazda na egzaminie to OSTATNIA PRZEPISOWA JAZDA, albo, że „i tak  nie będziesz jeździła, jak na kursie”. Takie opinie niestety przeważają L.”

Pani X  pisze też o „zielonym listku”: Pamiętam, że rozmawialiśmy o tym podczas kursu i osobiście nie przeraża mnie wizja jazdy z takim oznakowaniem pojazdu, a wręcz uważam to za pewnie rodzaj informacji dla pozostałych kierowców – Uwaga, dopiero od niedawna jestem kierowcą! Jednak patrząc na to, co dzieje się na drogach, wśród kierowców, w komunikacji miejskiej oraz na to, o czym pisze Pani X, zaczęłam się zastanawiać, czy nie będzie to (zielony listek) dodatkowy wyzwalacz agresji  (tj. obrażanie początkującego kierowcy, chamskie wyzwiska i zachowania, itp.). Czy aby to jednak dobry pomysł…?

Co do zielonego listka, to uważam, że dla chamskich kierowców wszystko i wszyscy są przeszkodą. ,,Niekulturalny”  będzie wyzywał innego, zarówno z powodu lepszego auta (zazdrość), gorszego auta (wyższość), brzydkiego koloru, płci czy wieku. Listek nie jest niczym wyjątkowym. Jednak w odniesieniu do kierowców rozsądnych i kulturalnych będzie on przydatną informacją. Jeżeli boimy się złych reakcji innych to może w ogóle nie jeździjmy po drogach? To jednak chyba nie jest wyjście.

W odniesieniu do ,,ostatniej przepisowej jazdy”, zawsze mnie to zdumiewa i nie potrafię zrozumieć takiego nastawienia zarówno niektórych kursantów jak i ich otoczenia. Dlaczego Pani miała by już nie jeździć przepisowo? To będzie mało trendy? Może wstyd jest jeździć zgodnie z przepisami? Może jednak taka reakcja otoczenia wynika z czegoś innego? Oczywiście nie mam tu na myśli Pani znajomych, ale często wielu tak mówiących po prostu nie pamięta już  poznanych kiedyś przepisów ruchu drogowego? Szkoda, że otoczenie młodych kierowców już na samym starcie ukierunkowuje go w taki sposób. Wśród moich znajomych również często dochodzi do dyskusji na temat poruszania się po drogach. Kiedy widzimy lekkomyślnych kierowców jesteśmy zbulwersowani,  nie mając świadomości jak często  sami stwarzamy zagrożenie dla innych. No ale to my, więc to co innego.

Pamiętajmy, że jedno nieodpowiedzialne zachowanie na drodze wystarczy, by doszło do tragedii. My, doświadczeni kierowcy powinniśmy wręcz uświadamiać młodych kierowców o tym. Problem w tym, by zacząć od siebie. (PS)