JESIENNO ZIMOWE SZKOLENIE

Witajcie

Na wstępie chciałem pogratulować pewnej kursantce zdania egzaminu na prawo jazdy. Gdy zadzwoniła do mnie z tą informacją była z siebie dumna. Powiedziała, że egzaminator podsumował jej wyczyn słowami ,,wyśmienita jazda”.  Sam jestem z niej dumny. Rzeczywiście jeździła bardzo dobrze. Fakt, że zdała egzamin cieszy mnie podwójnie, ponieważ znam ją od lat. Jest ona córką moich serdecznych znajomych, więc teraz już bez obaw będę mógł usiąść do stołu z jej rodzicami, podczas jakiegoś przyjęcia ;-). Gratulacje raz jeszcze.

Chciałbym napisać o Waszych obawach podczas szkolenia w obecnym  okresie. Zaczęła się jesień. Temperatury są już niskie, rano już zdarzało mi się skrobać szyby ze szronu. Na ulicach ślisko z powodu częstych opadów deszczu. Niebawem może pojawić się śnieg. Oczywiście wiąże się to z mniejszą przyczepnością kół do nawierzchni. Nie muszę przypominać o tym, że w tym okresie należy już wymienić opony na zimowe. Jeżdżąc ostatnio z pewną kursantką rozmawialiśmy o tym, że jej koleżanki skończyły już kurs a wszystkie razem rozpoczynały w czerwcu. Ona z różnych przyczyn teraz dopiero na dobre rozpoczęła jazdy. Sama powiedziała, że one miały fajniej, ponieważ było cieplej, dni dłuższe, na drogach bezpieczniej. Oczywiście zgadzam się z nią. Teraz już tak bezpiecznie nie jest. Jednakże to ona będzie miała dużą przewagę nad koleżankami, jeżeli chodzi o umiejętności i doświadczenia. Nie wiedziała, co mam na myśli. Jej koleżanki w wakacje nie miały nawet okazji włączyć wycieraczki szyb. Oczywiście wszyscy, nawet gdy nie pada, cyklicznie powtarzają jak je włączyć ale jazdy podczas deszczu nie mieli okazji doświadczyć. Kursantka ta, jak i wszyscy, którzy w tym okresie odbywają szkolenie, będzie wręcz zmuszona jeździć z włączonymi wycieraczkami. Będzie musiała zwracać uwagę na fakt dłuższej drogi hamowania, z racji deszczu czy śniegu. Może zdarzyć się jakiś niekontrolowany poślizg. Wiele godzin jazd będzie się odbywać po zmroku, czasem również we mgle, która jest bardzo niebezpieczna. To wszystko składa się na doświadczenie każdego kierowcy. Ona ma to szczęście, że zetknie się z tymi wszystkimi zjawiskami jeszcze podczas jazd z instruktorem. Wydaje mi się, że rozwiałem jej obawy a wręcz poczuła, że po skończonym kursie będzie bardziej doświadczona, niż jej koleżanki. Poza tym jesienią i zimą jest mniej rowerzystów na drogach więc nie będzie musiała stresować się, jak ich wyprzedzać ;-).

Moi kursanci znają powiedzenie, które często powtarzam, i które mi było często powtarzane przez przełożonego w czasach, gdy pracowałem jeszcze w wojsku. Otóż ,,im więcej potu podczas pokoju, tym mniej krwi podczas wojny”.  Więc im trudniejsze sytuacje napotkamy podczas kursu i nauczymy się z nimi radzić, tym mniej nas zaskoczy podczas egzaminu – a zwłaszcza podczas samodzielnych już podróży samochodem, bez instruktora. (PS)