Czas wspomnień

Witam Was

Jutro Dzień Wszystkich Świętych. Z punktu widzenia uczestnika dróg trzeba pamiętać o zwiększonym ruchu na drogach, zarówno samochodów jak i pieszych. Szczególnie w rejonach cmentarzy należy pamiętać i zwiększyć uwagę. Wiemy, że poza obszarem zabudowanym piesi mają obowiązek posiadania elementów odblaskowych.  To naprawdę daje możliwość wcześniejszego ich zauważenia przez kierowców. Dziś rano o godzinie 5.00 rozpoczęła się coroczna ,,Akcja znicz”. Przerażające jest to, że już dziś zatrzymano 900 kierowców pod wpływem alkoholu. Boję się jutrzejszych raportów, ponieważ to właśnie niedziela będzie najbardziej aktywnym dniem wśród kierowców. Jakie przepisy i kary trzeba zastosować, by zmniejszyć tę patologię? Nie mam pojęcia.

Święto Zmarłych to jednak czas wspomnień tych, których nie ma już wśród nas. Wspominamy najbliższych ale również przyjaciół. Ja tego dnia wspominam również tych, z którymi przed laty wspólnie pełniłem zawodową służbę wojskową. Przypominam sobie zawsze największą tragedię, która dotknęła Polskie Siły Powietrzne.

Katastrofa  wojskowego samolotu CASA C-295  numer 019, wydarzyła się 23 stycznia 2008, o godzinie 19:07, podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku wojskowym 12 Bazy Lotniczej  w Mirosławcu . Samolot CASA C-295M 019 przewoził oficerów Sił Powietrznych uczestniczących w 50. Konferencji Bezpieczeństwa Lotów Lotnictwa Sił Zbrojnych RP na trasie Warszawa-Okęcie – Powidz – Poznań-Krzesiny – Mirosławiec – Świdwin. W wyniku uderzenia samolotu w ziemię śmierć na miejscu poniosły wszystkie osoby znajdujące się na pokładzie samolotu – 4 członków załogi i 16 pasażerów. Znałem ich wszystkich. Znałem ich rodziny, nasze dzieci uczyły się w tej samej szkole. Wiele razy spędzaliśmy razem czas, relaksując się po ciężkiej służbie. Gdy dowiedziałem się o tej katastrofie, byłem w szoku. Analizując po kolei kto był na pokładzie samolotu, z każdym nazwiskiem rozpacz moja rosła. Nie mogłem otrząsnąć się przez bardzo długi  czas.

Kolejnymi, których wspominam w środowisku wojskowym, a którzy już nie są wśród nas, to załoga samolotu TU 154. Katastrofa lotnicza, do której doszło w Smoleńsku w sobotę, 10 kwietnia 2010 roku o godz. 8:41. Kolejny szok, gdy usłyszałem, że drugim pilotem załogi był mjr Robert Grzywna. Człowiek, którego poznałem jeszcze w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Z Robertem grałem w uczelnianym zespole rockowym. Ja na perkusji a on był grającym na gitarze  wokalistą. Wspaniały muzyk, kolega i oczywiście pilot.

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI

(PS)

 

 

SZKOLENIE Z BEZPIECZNEJ JAZDY

Witam Was

Wczoraj miałem przyjemność prowadzenia zajęć z bezpiecznej jazdy. Zajęcia były prowadzone z pięcioma osobami. Czworo z nich, to doświadczeni kierowcy z kilkuletnim stażem. Jedna osoba, mój były kursant, z doświadczeniem kilkumiesięcznym.

Jak zawsze – na początek trochę teorii na temat opon. Wielu kierowców bagatelizuje tę kwestię. Nie dość, że nie wymieniają ich sezonowo, to nawet nie kontrolują ich stanu technicznego oraz ciśnienia. Zawsze zadaję uczestnikom pytanie o wymagane ciśnienie w ich oponach, no i muszę niestety przyznać, że są przypadki kiedy kierowca nie wie.

Kolejny etap, to pozycja za kierownicą. Tym razem też okazało się, że niektórzy byli zdumieni jakie ma to znaczenie dla bezpieczeństwa kierowcy. Nigdy o tym nie słyszeli i przez lata jeździli bez świadomości, że ich pozycja za kierownicą jest nieprawidłowa i co za tym idzie ryzykowna. Nie ominęła ich również rozmowa na temat pasów, elementów dotyczących bezpieczeństwa czynnego i biernego, bezpiecznych odległości podczas jazdy oraz drogi hamowania.

Ostatni etap, ten najciekawszy dla uczestników, to zajęcia na macie poślizgowej. Zawsze z każdym z nich przejeżdżam kilka razy indywidualnie tłumacząc, ale również tworząc mechanizm zaskoczenia. Głównie po to by wprowadzić auto w poślizg. Na początku wprawia to uczestników w przerażenie. W tym szkoleniu jednak chodzi o to, by przerażenie wyeliminować a wprowadzić element podświadomego i mechanicznego zachowania w sytuacjach ekstremalnych.

Zawsze również staram się podpytać, co jest powodem uczestniczenia w tym szkoleniu. Okazało się, że mój kursant świadomy nadchodzącej zimy chciał się sprawdzić, przygotować. Dwie osoby zakupiły nowy samochód i chciały go przetestować, poznać. Jednak najbardziej skoncentrowałem się na osobie, która ubiegłej zimy uległa wypadkowi. Wpadła w poślizg i uderzyła w drzewo doznając groźnych obrażeń. Osoba ta była przerażona ryzykiem powtórzenia się tej sytuacji. Przy wręczaniu certyfikatów stwierdziła, że czuje się pewniej po dzisiejszym szkoleniu, i może gdyby miała tę wiedzę podczas wypadku, skończyłoby się to bez szwanku.

Oczywiście również nasi kursanci będący w tych godzinach na placu mieli okazję skorzystać i zrobić kilka przejazdów po śliskiej macie. Ich twarze podczas poślizgu i radość po kolejnym przejeździe pokazują zawsze, że warto szkolić w takich ekstremalnych warunkach. To mnie przekonuje, że nawet w momencie rzeczywistego zagrożenia w czasie poślizgu, gdzieś podświadomie będą wiedziały jak się ratować. Teraz była to zabawa ale jakże przydatna. Oby nigdy nie musieli oni wykorzystywać nabytych wczoraj umiejętności.  Pozdrawiam wszystkich wczorajszych uczestników i życzę szerokiej drogi. (PS)

3:0 dla HigH

Witajcie

Dziś troje z naszych kursantów zdawało egzamin państwowy. Cała trójka ZDAŁA! Świetna sprawa. Wszyscy oni podchodzili do egzaminu pierwszy raz i dali radę. Zdawali egzamin na naszej Pandzie, na której uczyli się jeździć. To bardzo ważne zdawać na samochodzie, który doskonale się zna.

Sami widzicie, że egzamin zdawany autem, którym uczyliśmy się jeździć, jest po prostu łatwiejszy i mniej stresujący. Nie zaskoczy nas działanie hamulca, sprzęgła, czy pedału gazu, tak jak może się to zdarzyć  podczas jazdy  samochodem z ośrodka egzaminacyjnego.

Jeszcze raz gratuluję całej trójce i życzę wszystkiego dobrego na drogach. Mam nadzieję, że długo będziecie pamiętać te zasady i zachowania, które my instruktorzy próbowaliśmy zaszczepić w Was na wspólnych jazdach. (PS)

JESIENNO ZIMOWE SZKOLENIE

Witajcie

Na wstępie chciałem pogratulować pewnej kursantce zdania egzaminu na prawo jazdy. Gdy zadzwoniła do mnie z tą informacją była z siebie dumna. Powiedziała, że egzaminator podsumował jej wyczyn słowami ,,wyśmienita jazda”.  Sam jestem z niej dumny. Rzeczywiście jeździła bardzo dobrze. Fakt, że zdała egzamin cieszy mnie podwójnie, ponieważ znam ją od lat. Jest ona córką moich serdecznych znajomych, więc teraz już bez obaw będę mógł usiąść do stołu z jej rodzicami, podczas jakiegoś przyjęcia ;-). Gratulacje raz jeszcze.

Chciałbym napisać o Waszych obawach podczas szkolenia w obecnym  okresie. Zaczęła się jesień. Temperatury są już niskie, rano już zdarzało mi się skrobać szyby ze szronu. Na ulicach ślisko z powodu częstych opadów deszczu. Niebawem może pojawić się śnieg. Oczywiście wiąże się to z mniejszą przyczepnością kół do nawierzchni. Nie muszę przypominać o tym, że w tym okresie należy już wymienić opony na zimowe. Jeżdżąc ostatnio z pewną kursantką rozmawialiśmy o tym, że jej koleżanki skończyły już kurs a wszystkie razem rozpoczynały w czerwcu. Ona z różnych przyczyn teraz dopiero na dobre rozpoczęła jazdy. Sama powiedziała, że one miały fajniej, ponieważ było cieplej, dni dłuższe, na drogach bezpieczniej. Oczywiście zgadzam się z nią. Teraz już tak bezpiecznie nie jest. Jednakże to ona będzie miała dużą przewagę nad koleżankami, jeżeli chodzi o umiejętności i doświadczenia. Nie wiedziała, co mam na myśli. Jej koleżanki w wakacje nie miały nawet okazji włączyć wycieraczki szyb. Oczywiście wszyscy, nawet gdy nie pada, cyklicznie powtarzają jak je włączyć ale jazdy podczas deszczu nie mieli okazji doświadczyć. Kursantka ta, jak i wszyscy, którzy w tym okresie odbywają szkolenie, będzie wręcz zmuszona jeździć z włączonymi wycieraczkami. Będzie musiała zwracać uwagę na fakt dłuższej drogi hamowania, z racji deszczu czy śniegu. Może zdarzyć się jakiś niekontrolowany poślizg. Wiele godzin jazd będzie się odbywać po zmroku, czasem również we mgle, która jest bardzo niebezpieczna. To wszystko składa się na doświadczenie każdego kierowcy. Ona ma to szczęście, że zetknie się z tymi wszystkimi zjawiskami jeszcze podczas jazd z instruktorem. Wydaje mi się, że rozwiałem jej obawy a wręcz poczuła, że po skończonym kursie będzie bardziej doświadczona, niż jej koleżanki. Poza tym jesienią i zimą jest mniej rowerzystów na drogach więc nie będzie musiała stresować się, jak ich wyprzedzać ;-).

Moi kursanci znają powiedzenie, które często powtarzam, i które mi było często powtarzane przez przełożonego w czasach, gdy pracowałem jeszcze w wojsku. Otóż ,,im więcej potu podczas pokoju, tym mniej krwi podczas wojny”.  Więc im trudniejsze sytuacje napotkamy podczas kursu i nauczymy się z nimi radzić, tym mniej nas zaskoczy podczas egzaminu – a zwłaszcza podczas samodzielnych już podróży samochodem, bez instruktora. (PS)

DZIEŃ NAUCZYCIELA

Witajcie

W tym tygodniu spotkała nas niesamowita niespodzianka.  W środę gdy wszedłem do biura koleżanki wręczyły mi kopertę. Okazało się, że jest w niej kartka z życzeniami z okazji Dnia Nauczyciela. Na kartce świetny wierszyk:

Gdy silnik Ci zgaśnie, Martyna nie wrzaśnie,
Piotr stoicki spokój zachowa, choćby na drodze zjawiła się krowa,
Przemek Cię skontroluje, czy wiesz jak się hamuje,
Asia Ci z tupetem pokaże, jak się jeździ na pełnym gazie,
Rafał choć lubi duże auta, to nauka na Pandzie też z nim dużo warta,
Michał zawsze Ci pomoże, nawet jeśli krzykniesz „o Mój Boże”,
Sławek Ci każdą krzyżówkę rozrysuje, dzięki czemu Twój strach zniweluje,
Bazyli na rozwiązanie naprowadzi, dzięki czemu każdy sobie poradzi,
Damian Cię jeździć nauczy, a jak złamiesz prawo to też pouczy,
Jarek to nasza nowa gwiazda, przy nim odbędzie się pierwsza jazda,
Tomek z automatu Cię nauczy jak się szybko jeździ, żeby Cię później na sygnale na komisariat nie wieźli,
Dzięki Zbyszkowi z pierwszej pomocy się przygotujesz, dzięki czemu każdego – jeśli się da – uratujesz,
Karol Ci poopowiada czym się wyróżnia autostrada,
Wojtek za to przekaże, jak po drodze jeździć znak każe,
Hania Ci powie, jak nie wylądować w rowie,
Mateusz Cię przekona, że fajnie są dwa i cztery koła,
Filip Ci pokaże ze spokojem, jak prawko zdobyć podbojem,
Piniu kręci ósemki, z nim na MOTO pokonasz lęki,
a Marcin każe patrzeć daleko, z nim umiesz jeździć nawet IVECO.

Wszystkiego najlepszego Zespole!

Zrobiło mi się naprawdę miło. Poczułem, że nasza praca jest zauważalna i doceniana. Dziewczyny, naprawdę to było budujące. Jeszcze raz dziękuję w imieniu swoim i pozostałych instruktorów ze Szkoły Jazdy HigH. (PS)

BRAWO NASZE ORŁY

Nie mogłem nie zareagować. Właśnie skończył się mecz i wszyscy zapewne już wiecie JEDZIEMY DO FRANCJI NA EURO 2016 !!!!!!

WSPANIAŁA GRA NASZYCH PIŁKARZY A EMOCJE TAKIE, ŻE NIE DA SIĘ OPISAĆ. WSPANIALE !!! Gratulacje i podziękowania za wspaniałą grę. DZIĘKUJE !!!

Nigdy nie jest za późno na naukę jazdy

Witam Was

Czasem słyszę opinię o tym, że kurs nauki jazdy jest tylko dla ludzi młodych. Nigdy się z tym nie zgadzam. Moi kursanci wiedzą to, że nie dzielę ani kursantów, ani potem kierowców na kobiety / mężczyźni, czy młodzi / starzy. Po protu wszystkich dzielę na tych, co potrafią jeździć i tych …….. drugich.

Piszę o tym dlatego, ponieważ ostatnio jeździłem z Panią, która jak sama stwierdziła ,,do najmłodszych nie należy”. Jeździliśmy razem na zajęciach doskonalących, gdyż zbliżał się jej kolejny już egzamin państwowy.  Kurs nauki jazdy odbyła w innej szkole.  Do naszej trafiła, ponieważ tam już czuła  ,,niechęć” od instruktorów. Sama twierdziła, że chyba już jej maja dosyć. Po rozpoczęciu jazdy, zauważyłem, że jest to bardzo pogodna osoba z bardzo optymistycznym podejściem do życia. Co do jazdy, technicznie naprawdę mocna czwórka. Natomiast zasady i wykonywanie niektórych manewrów było fatalne. Co jednak było najgorsze? Otóż, gdy chciałem, by zaparkowała lub zawróciła, to za każdym razem oznajmiała ,, Wie Pan, robiłam to tylko kilka razy”. Zawsze w takich momentach czuję wręcz wściekłość,  ale nie na kursanta, lecz na instruktorów.  Jednak, gdy udzielałem krótkiej instrukcji, co do wykonania manewru, całkiem dobrze je wykonywała. Naprawdę ,,pojętna” kursantka.  Była wręcz dumna z siebie i wdzięczna ileż to jej pokazałem manewrów o których dotąd nawet nie słyszała. Zacząłem podpytywać i byłem zszokowany jej opowieściami. Podobno już na samym początku kursu,  instruktor zapytał ja ,, po co w tym wieku przyszła na kurs”?  Że w tym wieku, to już za późno, by się tego nauczyć. Ciągle jej w taki sposób dogadywał. Gdy Pani zapytała na ostatniej jeździe szanownego ,,Pana instruktora”,  kiedy on wreszcie pokaże jej parkowanie równoległe, odpowiedział jej,  że Ona musiała by dokupić 30 godzin dodatkowych by to opanować. Pamiętam jak przejeżdżając przez Rondo Solidarności oznajmiła, że była tu tylko raz. Skandal !!!  Pani ta świetnie radziła sobie z wszystkimi nowymi elementami, które jej pokazywałem. Wystarczyło trochę chęci i cierpliwości. Pani przejeździła ze mną cztery godziny, co wystarczyło by tak wiele nadrobiła i zdała egzamin.

Panowie instruktorzy! Zwracam się tu do tych, którzy nie zasługują na ten tytuł i chyba przypadkowo stali się nimi. Nie jest sztuką uczyć kogoś, kto już coś potrafi, lub szybko opanowuje cały program. Sztuką jest nauczyć tych, którzy nie mają tego ,,czegoś ” ale są bardzo ambitni i pracowici. Taką osobą była właśnie ta Pani. Nie zrobiłem nic szczególnego. Po prostu pokazałem Pani elementy, które powinna już dawno mieć opanowane, lecz leniwy Pan instruktor wolał po prostu wozić się po mieście, niż robić to, co do niego należy, czyli UCZYĆ!!! (PS)

 

perfekcjonizm wśród kursantów

Witajcie

Pisałem już kiedyś o różnym podejściu do nauki jazdy osób przeze mnie szkolonych. Dziś chciałem opisać ten przypadek, który nie ukrywam, sprawia mi najwięcej radości i satysfakcji.  Mam na myśli kursantkę, która nieprzeciętnie poważnie podchodzi do procesu nauczania. Pamiętam początki jej zajęć praktycznych. Sama widziała, że nie od razu nowe manewry i zagadnienia są przez nią przyswajane. Widać było, że bardzo chce i jest sama na siebie zła, że wciąż ,,coś nie gra” podczas jej jazd. Ciągle były jakieś sytuacje dla niej stresujące. Coś, co powodowało, że na koniec zajęć była wręcz rozczarowana. Sama przyznała na jednej z jazd, że jest perfekcjonistką i jeżeli coś nie wychodzi tak jak by chciała, to czuje frustrację. Taka postawa mi osobiście się podoba. Jednak wręcz żal mi jej było, gdy widziałem jak bardzo chce, a nie do końca wychodzi tak, jak by chciała.

Na każde zajęcia przychodziła z kilkoma pytaniami, rysunkami, zagadnieniami do omówienia. Zawsze dociekała i wnikała. Było widać wielkie zaangażowanie w proces szkolenia.  Jeżdżąc mówiła na głos wszystko to, co wykonywała. Wręcz z zamkniętymi oczami mogłem prowadzić zajęcia i wiedział bym, co dokładnie się dzieje i co Ona zamierza wykonać. Powiedziała któregoś razu, że zapewne nie wystarczą jej programowe 30 godzinne zajęcia. Odpowiedziałem, że nie wszyscy od razu jeżdżą odpowiednio dobrze. Czasem kursanci ,,załapują i zaskakują” pod koniec procesu szkolenia. U niej właśnie tak było. Jeżdżąc dwa ostatnie razy, dosłownie nie miałem się do czego ,,przyczepić”, a podobno czepialski jestem. Wszystkie manewry wykonywane były prawidłowo, w sposób przemyślany, bezpieczny. Naprawdę jazda odbywała się tak, jak to powinno być na koniec kursu. Jednak było coś, co szczególnie mi zaimponowało. Podczas omawiania płynów eksploatacyjnych i sprawdzania świateł, pokazała w 100% jak bardzo dobrze jest przygotowana do egzaminu. Zrobiła to w sposób naprawdę profesjonalny. Każdy omawiany element był wyjaśniony tak, jakby była czytana literacko napisana instrukcja obsługi. Byłem naprawdę pod wrażeniem.  Na koniec zajęć widać było w końcu na jej twarzy zadowolenie i dumę z tego, do czego doszła naprawdę ciężką pracą.  Jestem spokojny o jej jutrzejszy egzamin wewnętrzny a następnie państwowy. Trzymam kciuki i gratuluję.

Osoby takie pokazują, że naprawdę trzeba się starać, systematycznie i od samego początku uczyć, by kurs nauki jazdy nie był tylko ,,pustym”  i bezowocnym  przejeżdżeniem 30 godzin w towarzystwie instruktora. Pamiętajcie również, że nie zawsze, już od początku przychodzą efekty. Czasem Wasza jazda zaczyna być prawidłowa pod koniec szkolenia i to od Was zależy, czy chcecie tylko ukończyć kurs, czy jednak nauczyć się jeździć. Oczywistą rzeczą jest, że my instruktorzy zrobimy wszystko, by Was do tego zachęcić i pomóc, ale bez waszego zaangażowania nie przyniesie to pożądanego rezultatu. (PS)