Turyści z Azji

Witajcie

Wczoraj miałem naprawdę zabawną przygodę podczas jazdy.  Zajęcia na mieście z Panią, która ma za sobą kilkanaście godzin. Jazda po drogach Poznania, więc ćwiczenie również wszystkich rodzajów parkowań. Jedziemy zatem naszą Pandą w rejon Katedry. Tam zawsze znaleźć można odpowiednie miejsca do parkowania równoległego.  Objeżdżamy katedrę. Jadąc zauważyłem grupę starszych osób, turystów z któregoś azjatyckiego kraju. Nic szczególnego, tam zawsze są grupy turystów. Stali oni przed katedrą. My nieopodal znaleźliśmy lukę, gdzie  zatrzymaliśmy się, żeby poćwiczyć wcześniej wspomniany rodzaj parkowania. Kursantka wykonała jedno parkowanie. Zauważyłem, że turyści zaczęli bacznie obserwować nasze manewry. Jeden  z nich podszedł bliżej i zaczął robić zdjęcia. Za nim coraz więcej osób podeszło bliżej bacznie nas obserwując. Uwierzcie mi, że wszyscy zaczęli robić nam zdjęcia i nagrywać na kamerkach.  Na początku byliśmy zdziwieni, ale po chwili nas, może bardziej mnie, zaczęło to bawić. Zacząłem machać do nich a oni odwzajemniali mi tym samym. Powiedziałem do kursantki, jesteś gwiazdą. Najbardziej zabawne było to, gdy parkując,  czuliśmy, że wszyscy oni czekają na efekt końcowy, czekali w napięciu. Po zakończeniu parkowania rozbrzmiały oklaski. Kursantka była tak niesamowicie zawstydzona, ale chyba również dumna, że jej pięknie wykonany manewr został nagrodzony brawami. Czuliśmy się jak gwiazdy. Cieszę się, że Szkoła Jazdy High jest jedną z atrakcji Poznania i znakomicie konkuruje  nawet z Katedrą. (PS)

teoria w czasie zajęć praktycznych

Witam Was

Dziś napiszę kilka słów na temat podejścia jednego z kursantów do całego procesu szkolenia. Zawsze, na jednych z pierwszych jazd powtarzam Wam, jak ważne jest równoległe uczenie się zagadnień z przepisów ruchu drogowego w momencie rozpoczynania jazd. Nie można dopiero pod koniec kursu zacząć czytać podręcznik, czy rozwiązywać tylko testy. Kiedy rozpoczynamy zajęcia praktyczne warto w tym samym czasie rozpocząć naukę teorii. Jest to bardzo korzystne, ponieważ jeżdżąc coraz więcej rozumiemy zasady poruszania się po drogach. Ucząc się teorii, przypominamy sobie sytuacje z jazd i lepiej je zapamiętujemy. Wracając do naszego bohatera, bardzo podoba mi się jego metoda samokształcenia. Na każde zajęcia przychodzi z notatkami. Zadaje pytania, wspólnie rozwiązujemy problematyczne zagadnienia. Widać, że kursant pracuje samodzielnie, że codziennie zajmuje się tym, co rozpoczął, czyli kursem nauki jazdy. W czasie jazdy często na głos analizuje sytuację, widać ogromne zaangażowanie. Na koniec jazdy kolejne pytania, uwagi i to, co dla mnie zdumiewające, czyli robienie notatki z jazdy. Wszystko, co istotne dla niego. Zapisuje sobie, jakie błędy popełnił a co już poprawił. Uwierzcie mi, że zrobił tym na mnie wrażenie.

Było by naprawdę komfortowo, gdyby wszyscy kursanci tak poważnie podchodzili do szkolenia. Robię wszystko, by zachęcać do nauki każdego z kim jeżdżę. Często jednak jest inaczej. Wielu bagatelizuje proces systematycznego uczenia się teorii i zostawia ten proces na ostatnią chwile. Ci, którzy uczą się od samego początku, nie mają  problemów ze zdaniem teoretycznego egzaminu wewnętrznego a potem  państwowego. Obecnie w naszej Szkole Jazdy HigH reorganizujemy proces nauczania z myślą właśnie o Was. Zrobimy wszystko, by zachęcić kursantów do systematycznej nauki. Zmieniamy się po to, by jeszcze lepiej przygotować Was do bycia kierowcami. Chcemy jeszcze bardziej profesjonalnie prowadzić proces  szkolenia,  byście mogli przystąpić do egzaminów bezstresowo a po uzyskaniu prawa jazdy, mogli jeździć bezpiecznie po naszych drogach. (PS)

bezstresowy egzamin

Witajcie

Dawno mnie nie było, ale to ze względu na ogrom pracy i przeróżnych zadań i przedsięwzięć w naszej Szkole Jazdy. Jednak znalazłem w końcu chwilę i chcę napisać na temat jednej osoby, naszej kursantki, która zdała egzamin i stała się tym samym kierowcą. Gratulujemy ! Osobę tą opisywałem jakiś czas temu, gdy zdawała ona egzamin wewnętrzny. Niby nic nadzwyczajnego,  ot tylko egzamin z instruktorem, ale tak jak ona stresowała się na nim, było wyjątkowe. Następnie przyszedł czas na egzamin państwowy. Z tego, co wiem, strasznie była na nim zestresowana. Egzamin teoretyczny zdany bardzo dobrze, lecz cześć praktyczna niestety już nie. Oczywiście błąd z typu ,,głupich”, lecz wpływający na wynik. Taki scenariusz na kolejnym egzaminie. Również był to efekt tylko i wyłącznie dużego zdenerwowania i tremy. Doskonale znałem jej umiejętności za kierownicą. Na dodatkowych jazdach przed egzaminami, dosłownie jak ryba poruszała się po mieście. Żadne ,,pułapki” nie były w stanie jej pokonać. Naprawdę, jeden z tych przypadków kursantki, która wiele osiągnęła na kursie nauki jazdy. Gdy zbliżał się kolejny egzamin, jeździliśmy dwie godziny i jak zawsze, żadnych uwag. Lecz jej podejście psychiczne tym razem było zupełnie inne. Powiedziała w czasie tej jazdy, że zastanawia się, czy w ogóle nadaje się na kierowcę. Prawie z krzykiem powiedziałem jej, że kto jak nie Ona. Dodałem, że jest doskonale przygotowana, a niepowodzenia wynikają tylko i wyłącznie ze stresu. Po zakończonej jeździe sama stwierdziła, że tym razem idzie już spokojnie. Pójdzie z myślą, że jest to po prostu kolejna jazda z instruktorem a nie egzamin. Okazało się, że sukces! Jak opowiadała, egzamin był naprawdę łatwy, egzaminator w porządku i że jeździło  się jej naprawdę dobrze.

Sami widzicie, że stres, trema, panika, nie są pomocne na każdym egzaminie a w szczególności na prawo jazdy w części praktycznej. Sami musimy sobie z tym poradzić, jak opisana kursantka. Kiedy pokonała swoją słabość, czyli paraliż związany z nerwami, od razu egzamin wydawał się dużo łatwiejszy i możliwy do przejścia. Pamiętajmy o tym wszyscy, by kiedy przyjdzie ten dzień, poradzić sobie wyśmienicie przez  kilkadziesiąt minut w obecności egzaminatora. Jest to przecież taka sama jazda, jak z instruktorem.(PS)

motocykle są wszędzie

Witajcie

Chciałem się  podzielić z Wami refleksją na temat jednego z elementów szkolenia, czyli  obserwacją tego, co dzieje się nie tylko przed nami podczas jazdy, ale również obok, oraz za samochodem.  Rozpoczął się sezon motocyklowy. Coraz więcej zauważamy tych pięknych maszyn na drogach. Widzimy je przemykające ulicami, podziwiamy. Czy jednak jadąc autem  jako kierowcy widzimy tyle samo? Od samego początku szkoląc przyszłych kierowców zwracam uwagę na obserwację wszystkich lusterek, jakie posiadamy w samochodzie. Nie tylko lusterko wewnątrz, ale również te zewnętrzne. Ustawiamy je zawsze podczas przygotowania do jazdy nie tylko po to, by wspomagać się nimi na placu manewrowym, jadąc ,,po łuku” do tylu. Są one bardzo ważnym elementem nawet jadąc do przodu. Dobrze ustawione dają nam możliwość ciągłej obserwacji całej przestrzeni w okół pojazdu. Zawsze zwracam uwagę, by jadąc do przodu interesować się również tym, co dzieje się obok. Interesujmy się, kto jedzie za nami, co za nami się dzieje. Zmieniając pas ruchu, nawet, gdy on dopiero się tworzy, zawsze powtarzam ,,spójrz w lusterko i upewnij się, czy  wcześniej nie widziany motocyklista nie próbuje zająć go pierwszy”. Powtarzam to do obrzydzenia, by wyrobić w Was pewien nawyk. Szczególnie mając tu na uwadze motocyklistów. Pojazdy te poruszają się dynamiczniej. Nie mam tu na myśli przekraczania prędkości, lecz przyspieszenie. Motocykl rusza, wyprzedza, zmienia pas ruchu i dojeżdża z dużo większym przyspieszeniem niż większość samochodów. Pojawia się nagle. Jego rozmiary, więc i obserwacja w lusterku jest trudniejsza niż obserwacja choćby samochodu osobowego. Motocyklistę, można powiedzieć, widzimy w ostatniej chwili. Uczmy się od samego początku mieć świadomość  tych maszyn, że poruszają się pośród nas. Nasza uwaga i obserwacja pozwoli bezpiecznie jeździć wszystkim kierowcom, zarówno tym w autach, jak i na jednośladach. Pamiętajmy, że zajechanie drogi, nagła zmiana pasa, kierunku jazdy bez zasygnalizowania tego zamiaru kierunkowskazem, jest zaskakująca dla innych. Motocyklista w takim momencie jest na straconej pozycji. W konfrontacji samochodu z motocyklem, kierowca tego drugiego zawsze będzie poszkodowany w większym stopniu. My w samochodzie mamy karoserię, elementy bezpieczeństwa biernego (poduszki powietrzne, kontrolowane strefy zgniotu). Motocyklista ma tylko kask i odzież, która jednak w minimalnym stopniu chroni jego ciało podczas wypadku. Miejmy tego świadomość. Obserwujmy wszystko podczas naszej jazdy i cieszmy się wszyscy podróżując wspólnie po naszych drogach, zarówno autem jak i motocyklem. Szacunek, respekt i tolerancja, to elementy towarzyszące kulturalnym i świadomym kierowcom. Wszyscy chyba chcemy być właśnie w tej grupie. (PS)