inne spojrzenie kursanta na pieszych

Witam Was

Dziś chcę Wam opisać proces podczas szkolenia kandydata na kierowce – odnośnie pieszych.  Prawie zawsze spotykam się z taką samą reakcją ludzi zaczynających szkolenie.  Pierwsze jazdy w mieście, wszystko wydaje się nowe. Oczywiście wiele przejść dla pieszych, przez które przejeżdżamy. Opowiadam o zachowaniu w pobliżu przejść, gdzie ruch jest kierowany sygnalizacją świetlną, oraz tych, gdzie świateł nie ma.  Uwierzcie mi, że dopiero perspektywa jazdy za kółkiem uświadamia ludziom, jak źle zachowują się piesi na przejściach. Od samego początku staram się wpajać pewną zasadę odnośnie tych miejsc. Mam na myśli to, żebyśmy zawsze starali się  w ich pobliżu być  mądrzejsi od pieszych. By widząc tam ludzi, wyobrażać sobie najgorsze scenariusze. Być gotowym na najgłupsze ich zachowanie. Wtedy nie zaskoczy nas najbardziej dramatyczna sytuacja. Co mam na myśli? Otóż wiemy, że pieszy na przejściu (bez świateł), ma definitywnie pierwszeństwo. Piesi o tym wiedzą lecz zapominają, że zanim na nie wejdą, mają obowiązek upewnić się czy mogą bezpiecznie na nie wejść. Pieszy może zatrzymać się na odcinku centymetrów, natomiast pojazd nawet jadący powoli, by się zatrzymać pokonuje kilka lub kilkanaście metrów. Tak, kierowca dojeżdżając  do przejścia ma zachować szczególną ostrożność, ale niestety nie zawsze tak robi. Piesi w takich miejscach  powinni spojrzeć na jezdnię, a następnie wejść na nią. Co jednak w większości robią? Najpierw rozpędzeni wchodzą na przejście, po czym patrzą, już będąc na nim, czy coś nie nadjeżdża. To właśnie zachowanie pokazywałem ostatnio kursantom na jednej z pierwszych jazd po mieście. Wszyscy są zaskoczeni, ale mam nadzieję, że będą o tym pamiętać. Wiele razy sami kursanci, z przerażeniem w oczach przyznają , że robią dokładnie tak samo. Dopiero w aucie uświadamiają sobie jakie to nieodpowiedzialne.

Druga sprawa, to przejścia z sygnalizacją świetlną.  Ileż się słyszy o potrąceniach pieszych przechodzących na zielonym świetle. Jest to jedno z najgorszych zachowań kierowców w odniesieniu do pieszego. Należy jednak również mówić głośno o zachowaniu pieszych, przechodzących na świetle czerwonym.  Zamieściłem powyżej zdjęcie, które świetnie oddaje to, co mam na myśli. Piesi wiele razy mając czerwone światło, patrząc w lewo/prawo, widząc , że nikt nie jedzie, wchodzą na pasy. Szanowni piesi, pamiętajcie, że skoro jest czerwone, to znaczy, że jakiś kierunek samochodów może mieć zielone. Nie koniecznie ci z lewej/prawej, lecz z innych kierunków skręcających.  Piesi nie muszą znać zasad sygnalizacji, sygnalizatorów kierunkowych itp. Powinni natomiast czekać, gdy mają światło czerwone. Szkoląc osobę na jednych z pierwszych godzin jazd, tłumacząc, że skręcając  w lewo przy sygnalizatorze kierunkowym, mamy pewność, że na naszym kierunku jazdy nikt nie będzie miał zielonego światła. Samochody, tramwaje i piesi będą mieć czerwone. Jadąc, skręcając,  ta osoba widzi pieszych na swojej drodze, oczywiście przechodzących na czerwonym świetle. Pytanie kursanta: panie Piotrze, przecież miało nikogo nie być.  Moja odpowiedź: Tak wiem, nie powinno być nikogo, ale to Twoje kolejne doświadczenie, że nawet mama z dzieckiem,  ktoś z telefonem przy uchu, czy starszy pan zawsze może się tam  pojawić.  Tak jak mówiłem na początku, musimy być mądrzejsi od wszystkich wokół, również od pieszych i wyobrażać sobie najgorsze scenariusze, wtedy nic złego nas nie zaskoczy.(PS)