wytłumaczyć Norwegowi

Witam wszystkich

Dziś chciałbym opisać jazdę, którą miałem kilka dni temu z pewnym sympatycznym młodym człowiekiem. Jest on studentem jednej z uczelni w Poznaniu. Gdy zobaczyłem w moim grafiku dziwnie brzmiące nazwisko i imię, zorientowałem się, że to cudzoziemiec. Pomyślałem, OK muszę przestawić myślenie z ”hamuj” na ”brake”. Przed jazdą porozmawialiśmy chwilę i na moje pytanie skąd pochodzi, odpowiedział, że z Norwegii. Miałem przyjemność kilka lat temu być w tym przecudownym kraju w czasie ćwiczeń NATO, w których brała też udział moja jednostka lotnicza. Miałem okazję wtedy poznać kilka osób tej narodowości. Zawsze mili, pomocni ale i wymagający, zdyscyplinowani. Przestrzegający prawa i uczciwi. Wiecie, że tam motocykliści zostawiają kaski na motorze na parkingu i nikt z pewnością ich sobie nie  ,,pożyczy”?  Tak to u nich jest.

Jazda sama w sobie, od strony technicznej, bardzo dobra. Można by powiedzieć, nic szczególnego. Słucha, wykonuje poprawnie to, o co go proszę. Minimalne poprawki i korekty oraz uwagi z mojej strony.  Nie to jednak jest interesujące.  Pierwsza instrukcja na temat ,,warunkowej strzałki w prawo”.  Wykonuje prawidłowo, ale po chwili pyta. ,,Dlaczego więc inni nie zatrzymują się przed sygnalizatorem?” Staram się w sposób dyplomatyczny usprawiedliwiać zachowanie tych ,,kilku” kierowców.  Po jakimś czasie pyta, czy ma się zatrzymywać przed przejściem dla pieszych widząc ich stojących przed nim? Odpowiadam, że powinien itd., a na pewno, gdy pieszy jest na przejściu. Znów zauważam, że to co mu tłumaczę, nie jest dla niego przekonywujące. Mówi, że kierowcy w Polsce przecież tak nie robią. Co miałem mu odpowiedzieć, że kierowcy w większości pamiętają o pieszych dopiero gdy wysiadają z samochodu idąc w kierunku przejścia? Apogeum mojego wstydu i złości nadeszło, gdy jadąc 50 km/h ten młody człowiek został ,,otrąbiony” przez rajdowca w cudownej hondzie wymachującego rekami.  Widać było, że jest mu głupio i zapytał  ,, dlaczego on trąbi, przecież tu możemy jechać 50 i tak właśnie jadę?”

Opisywałem jakiś czas temu reakcję polskiego kierowcy jadącego za BMW na niemieckich numerach. Złość i śmiech, że tak się wlecze jadąc 50 na godzinę. Tu miałem do czynienia z reakcją obcokrajowca, który robił tak jak miał robić, czyli zgodnie z przepisami a widział na każdym kroku, że jest w tym zachowaniu jedyny a nawet brutalnie atakowany za to, że ich przestrzega. Uwierzcie mi, że nie wiedziałem co mam mu odpowiedzieć, jak zareagować i wytłumaczyć. przecież też jestem polskim  kierowcą. Wiem, ze Skandynawowie zachowują się na drogach wyjątkowo kulturalnie. Odniesienie do pieszych niesamowite, podejście do zakazów, nakazów i ostrzeżeń oczywiste, czyli prawidłowe i nie ze względu na wysokość mandatów, tylko po prostu z powodu kultury jazdy i świadomości zagrożeń na drodze. Tłumaczyłem, że nie wszyscy w Polsce tak jeżdżą, że tylko tacy rzucają się w oczy. Miałem jednak wrażenie, że moje słowa nie do końca go przekonały i to nie z powodu mojej angielszczyzny. (PS)