dziwny kierowca

Witajcie

Wczoraj, jako instruktor brałem udział w szkoleniu z bezpiecznej i ekologicznej jazdy. Przebieg zajęć od strony organizacyjnej już poprzednio opisywałem. Można by powiedzieć, nic szczególnego.  Osoby posiadające prawo jazdy od kilkunastu lat, więc doświadczone w tej dziedzinie. Jednak zapamiętałem te zajęcia z dwóch powodów.

Pierwszy to, że okazuje się iż  jeżdżący po naszych drogach kierowcy w wielu przypadkach nie wiedzą jak zachować się na skrzyżowaniach. Interpretacja skrętu w lewo na skrzyżowaniu ze światłami (sygnalizator ogólny), zdumiała mnie. Nie winie tutaj owej osoby tylko tych, którzy tak ją nauczyli. To, co powiedziała dało mi do myślenia.  Okazało się, że skręcając w lewo w takiej sytuacji w drogę dwujezdniową z dwoma pasami ruchu według  instruktora  tej osoby MUSIMY zajmować lewy pas, ponieważ w tym samym momencie z przeciwka skręcający w prawo, będą zajmowali pas prawy i w ten sposób unikniemy kolizji. O zgrozo!!! Nie chciałbym być tym z przeciwka skręcającym w prawo na lewy pas (co oczywiście mam prawo zrobić wiedząc, że następne skrzyżowanie będę  pokonywał w lewo), spotykając taką osobę na swojej drodze, będąc przekonanym, że mam pierwszeństwo.  Drodzy obecni i przyszli kierowcy, pamiętajcie, że w takich sytuacjach (równorzędnych), skręcający kierowcy w lewo MUSZĄ ustąpić (stojąc i czekając !) jadącym z przeciwka na wprost lub w  prawo. Myśl, że kilkanaście lat temu, ktoś uczył w inny sposób przeraża mnie. W czasie jazdy starałem się to wytłumaczyć ale nie jestem przekonany, czy mi się to udało.

Kontynuując jazdę ciągle musiałem przypominać o ograniczeniach prędkości, ponieważ jazda po drogach z ograniczeniami do 50 km/h była pokonywana z prędkością 70. Usłyszałem wtedy kilka stwierdzeń, że taka jazda jest nudna, że gdy się człowiek spieszy nie patrzy na ograniczenia i w ogóle przecież tu są dwa pasy itd. W pewnym momencie,  jadąc zostaliśmy zmuszeni do jazdy 50 km/h. Powodem było to, że przed nami jechało piękne BMW  x5. Piękne wielkie auto dostojnie jechało tak jak to mówiły znaki drogowe. Wśród szkolonych rozgorzała dyskusja ,,co on się tak wlecze” itd. Byli sfrustrowani. Zwróciłem im uwagę na tablicę rejestracyjną i usłyszałem ,, Jasne, z Niemiec, oni tak jeżdżą.”

Okazuje się, że dla wielu kierowców jazda zgodnie z przepisami, czyli ograniczeniami, zakazami i nakazami jest bezsensowna, głupia i nudna a jeżdżący w taki sposób są frajerami. Nie umiemy brać przykładu z tych, którzy choćby na drogach zachowują się tak jak nakazuje prawo i w sposób bezpieczny. Kierowcy w Europie Zachodniej w większości jeżdżą tak, jak mówią przepisy. Nie jest to tylko następstwem wysokich mandatów, chociaż pewnie też, ale również kultury i poczucia zagrożeń jakie mogą wystąpić na drogach.  Statystyki wypadków drogowych mówią same za siebie. Polska jest jednym z najniebezpieczniejszych krajów pod względem wypadków, kolizji, ofiar śmiertelnych i rannych. Dla mnie jest to niezrozumiałe, że widząc prawidłowo jadącego kierowcę uważamy go za frajera lub nieudacznika. Może jednak warto by brać  z takich ,,dziwnych kierowców” przykład? (PS)