Warunkowa strzałka to nie sygnalizator kierunkowy !!!

Witajcie w Nowym Roku

Mam nadzieję , że  2015 rok wszyscy rozpoczęliście szczęśliwie, z nadzieją, że będzie on nie gorszy od poprzedniego. Miałem  dzisiaj okazję jechać samochodem po poznańskich drogach. Lubię obserwować  zachowania kierowców, może z racji wykonywanego zawodu. Obserwuję  kilka podstawowych grup kierowców na drogach, ale o tym z pewnością nie raz będę miał okazję wspominać w moich wpisach. Sam osobiście, z ręką na sercu, jeżdżę zgodnie z przepisami. Nigdy nie dostałem mandatu , a prawo jazdy mam od 25 lat,wiem trudno w to uwierzyć , ale da się . Nie mnie oceniać i karać również tych, którzy jeżdżą łagodnie mówiąc, nieprzepisowo. Jednak nie znoszę, gdy postępując zgodnie z zakazami czy nakazami  jakiś ,,szofer'” robi ze mnie intruza!

Dziś  na pewnym skrzyżowaniu skręcałem w prawo. Sygnalizator ogólny, strzałka warunkowa w prawo. Jestem trzeci w kolejce. Podjeżdżam i zatrzymuję się, ponieważ wiemy wszyscy, ze najpierw mamy zwrócić uwagę na potencjalnych pieszych mogących mieć w tym czasie światło zielone .My mamy wtedy światło czerwone a kierunek poprzeczny zielone. Gdy zatrzymałem się, widząc przechodzącego pieszego słyszę z tyłu trąbienie. Patrzę w lusterko a tam zbulwersowany młody człowiek wymachuje rekami klnąc pod nosem coś na mój temat. Nie chcę wiedzieć  co ,ale się domyślam. Gdy pieszy przeszedł, przejeżdżając przez przejście miałem z lewej strony już wolną drogę, więc chyba na moje szczęście, nie musiałem się zatrzymywać ponownie. Nie wiem jak mógłby zareagować tym razem ten ,,kierowca” za mną.  Wyprzedził mnie rozwścieczony wymachując rękami. W takich  momentach widząc młodych kierowców, zastanawiam się skąd to się bierze. Przecież on  z pewnością niedawno kończył kurs nauki jazdy i jestem pewien, że  pamięta jak należy się zachować na warunkowych strzałkach.  Kierowcy z dłuższym stażem  często zapominają o różnicy warunkowej i kierunkowej sygnalizacji świetlnej, ale nie po roku czy dwóch. Nie uwierzę.

Co w takich momentach możemy zrobić? Niestety nic, tylko mieć nadzieję, że takich ludzi będziemy mieli jak najmniej na naszych drogach. (PS)