Ja już nic nie pamiętam

Witajcie

Dziś jak to często bywa jeździłem  z osobą, która po miesięcznej przerwie miała jazdę doskonalącą. Skończyła kurs ponad miesiąc temu a egzamin państwowy ma na początku nowego roku, więc postanowiła dokupić sobie kilka dodatkowych godzin dla przypomnienia . Przed uruchomieniem silnika usłyszałem  słowa: „Ja już nic nie pamiętam”.  Odpowiedziałem tylko, uruchom silnik, światła, bieg i jedziemy ,a reszta przyjdzie sama, zobaczysz. Po godzinie jazdy kursantka pokonała trasę przez skrzyżowania różnego rodzaju, wykonała parkowanie równoległe tyłem, zawróciła na jezdni, oczywiście za każdym razem przed wykonaniem każdego z tych zadań panikując słowami ,,teraz to będzie”. Gdy podjechaliśmy na stacje paliw by dopompować koło, powiedziałem do niej, że wszystko co dotychczas zrobiła, było wykonane bez mojej pomocy, więc zrobiła to wykorzystując  wiedzę zdobytą  na kursie nauki jazdy w naszej szkole. Z uśmiechem na twarzy powiedziałem, że „zawiodła mnie”, ponieważ powiedziała, że nic nie pamięta. Dotarło chyba wtedy do niej, że wiele rzeczy, których została nauczona  odnośnie techniki jazdy, czy zasad poruszania się, jest  zakodowane w jej pamięci. Trzeba mieć świadomość, że nawet gdy wydaje się nam, że ,,nic nie pamiętamy”, to jednak gdy stajemy przez rozwiązaniem sytuacji na drodze, nagle z jakimś automatyzmem wykonujemy wszystko i to całkowicie prawidłowo. Mam nadzieje, że nasza dzisiejsza bohaterka się trochę uspokoiła . Jestem przekonany, że przy kolejnej jeździe za kilka dni ,,przypomni sobie” wszystko w takim stopniu, że po zdanym egzaminie przyjdzie pochwalić się, że egzamin nie jest taki straszny, jak go opisują, Bo naprawdę nie jest! (PS)

 

Wesołych Świat Bożego Narodzenia

Witajcie

Dziś jak sami wiecie i zapewne zauważyliście, ogromne korki praktycznie w całym mieście. Zapewne to z powodu przedświątecznych zakupów, ale pogoda również zrobiła swoje. Deszcz i wiatr powodują u wielu kierowców ostrożniejszą jazdę, ale niestety nie u wszystkich. Pośpiech związany z zakupami lub wyjazdami na święta oraz śliska nawierzchnia i gorsza widoczność spowodowana deszczem, były powodem wielu stłuczek, co widzieliśmy razem z moimi dzisiejszymi kursantami podczas jazd. Pomyślałem w pewnej chwili, że jutro po pracy ja również z moją rodziną wyruszam w trasę na święta. Już dziś zastanawiam się jaki będzie ruch na drodze, jaka pogoda. Trasa wynosi około 250 km na południe Polski, do Wałbrzycha. Obserwując  dziś zachowanie części kierowców na poznańskich drogach, mam nadzieję, że jak najmniej takich samych spotkam jutro na mojej drodze. Nerwy, agresja i walka o ,,swój” kawałek jezdni czasem mnie przerażają. Pamiętajmy , że zależy nam wszystkim na szczęśliwym dotarciu do celu, spędzeniu tego magicznego czasu z bliskimi i spokojnym powrocie do domu, czyż nie? Przecież lepiej jest spokojnie dojechać z opóźnieniem, niż nie dojechać wcale lub doprowadzić do tragedii. Pamiętajmy wszyscy o sprawdzeniu płynów i świateł w aucie, ciśnieniu w oponach. Nie zapominajmy również o zapinaniu pasów, o dzieciach, by przewozić je w odpowiednich fotelikach. Ja również zawsze robię sobie krótką przerwę co 2 godziny, by przez całą podróż być w jak najlepszej kondycji.

Na koniec chciałbym życzyć Wam wszystkim spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz bezpiecznych wyjazdów i powrotów, byśmy  wszyscy mogli spotkać się ponownie na drogach. (PS)

Eco driving

Witajcie

Wczoraj odbył się na naszym torze doskonalenia techniki jazdy kolejny kurs z Eco driving-u. Jest to szkolenie dla kierowców, którzy jeżdżą już od wielu lat. Grupa, którą szkoliliśmy w sobotę, to kierowcy jeżdżący na co dzień w pewnej firmie. Lubię podczas tego  szkolenia sam jego początek, gdy ludzie ci w mojej obecności poruszają się po ustalonej trasie w mieście, bez żadnych wskazówek, po prostu tak jak jeżdżą na co dzień. Obserwuję i notuję zachowania, które należy skorygować. Kolejny etap, to szkolenie teoretyczne na temat eko-jazdy. Po wskazówkach kolejny przejazd, tą sama trasą, lecz już pod moje dyktando, stosując zalecenia dotyczące jazdy ekonomicznej. Sceptycyzm tych osób na początek tego przejazdu jest ogromny. Stwierdzenia typu ; ,, Po co mi to, co mi to da”. Pod koniec tego przejazdu widać już na liczniku średniego spalania spadek zużycia paliwa. Gdy dojeżdżamy na miejsce widać w oczach uczestników szkolenia zdumienie i wręcz podziw dla samych siebie, jak udało im się zmniejszyć średnie spalanie o kilkanaście procent. Rekordzista osiągnął wynik o 26 %. Nie dużo? Wyobraźmy sobie, że miesięcznie wydajemy 200 PLN na paliwo. 20 % to tylko 40 PLN, natomiast jeżeli przeliczymy to na 12 miesięcy w roku, to otrzymujemy oszczędności takie jak w roku przejeżdżamy w czasie 2,5 miesiąca. Czy to mało? Mówimy tu o jednym roku, a przecież przez całe nasze życie jako kierowca nazbiera się niebagatelna suma. Mowa  tu jedynie o oszczędnościach związanych z  paliwem, a przecież mniejsze zużycie takich elementów jak tarcze, klocki i bębny hamulcowe  wydłuża ich żywotność, więc i wymiana nie będzie konieczna co roku, lecz co kilka lat.  Koniec tego szkolenia, to stwierdzenie uczestników, że nie wiele zmian w sposobie prowadzenia samochodu i sposobie myślenia podczas jazdy, powoduje realne oszczędności. Cieszę się, gdy oni sami, mimo wcześniejszych wątpliwości, dochodzą do tego wniosku. Ostatnia część szkolenia, to jazda przez matę poślizgową. Oswajanie się z działaniem systemu ABS, pokonywanie zakrętu w poślizgu i wdrażanie odruchów podczas jego wystąpienia. Za każdym razem uczestnicy szkolenia zauważają zmianę własnych nawyków związanych z  prowadzeniem  auta, których nigdy nie poznali na kursie nauki jazdy ani po nim. Zadowolenie jest tym większe, że mogli przekonać się o tym wykonując wszystkie te czynności samodzielnie w praktyce. Mamy nadzieję, że choć kilka z tych wszystkich wskazówek będą stosować  każdego dnia za kierownicą i tym samym odwiedzać stację paliw rzadziej niż dotychczas. (PS)

Witajcie kursanci

Witajcie wszyscy obecni i przyszli użytkownicy dróg.

Nazywam się Piotr Socha i jestem instruktorem nauki jazdy. W przeszłości przez wiele lat pracowałem jako wojskowy kontroler ruchu lotniczego w Bazie Lotniczej w Świdwinie, a ostatnie lata mojej służby, na wojskowym lotnisku  Poznań – Krzesiny. Zajmowałem się wówczas  tematyką związaną z lotnictwem, a obecnie wszystkim tym, co dotyczy ruchu drogowego.  Właśnie rozpoczynam z dniem dzisiejszym pisanie Bloga. Nie będzie on jednak zawierał moich instrukcji odnośnie techniki kierowania pojazdem ani wymądrzania się na temat przepisów ruchu drogowego. Wszystkie te rzeczy można poznać na kursach wszelakich związanych  z nauką i doskonaleniem techniki jazdy organizowanych przez Szkołę Jazdy High, w której pracuję. Blog ten również nie będzie poświęcony pracy instruktora nauki jazdy jako takiej. Będzie on przede wszystkim odzwierciedleniem moich odczuć podczas szkolenia kandydatów na kierowców. Będą to moje spostrzeżenia odnośnie innych kierowców, pieszych, motocyklistów i rowerzystów spotykanych na  drodze podczas szkolenia . Blog ten będzie refleksją  kursantów z którymi na co dzień mam do czynienia. Ich obawy, lęki,  to co ich martwi  na początku kursu oraz to, co ich napawa dumą pod jego koniec. Zapewne nie raz będę (niestety) miał okazję podzielić się  z wami tym, co słyszę  od ludzi kończących kurs nauki jazdy w różnych szkołach , jak byli traktowani przez swoich instruktorów, jak przebiegało ich ,,szkolenie”. Nie po to jednak by  krytykować czyjąś pracę, lecz po to by nieświadomym niejednokrotnie kursantom pokazać, że to z czym mają do czynienia nie jest standardem tylko raczej patologią.  Mam ogromną  nadzieję, że pisząc ten blog w minimalnym chociaż stopniu pomogę wszystkim poruszającym się po  naszych drogach , spojrzeć na siebie  bardziej przychylnie i ze wzajemnym poszanowaniem. Po to  by wszystkim nam poruszało się po nich bezpiecznie i przyjemnie. (PS)

mój email;     piotrsocha2@o2.pl