Opanowanie sprzęgła na egzaminie

Witajcie

Dostałem ostatnio maila od pewnej osoby będącej w trakcie kursu nauki jazdy. Osoba ta zadała pytanie związane z opanowaniem sprzęgła na egzaminie. Jak to zrobić by je wyczuć? Chodzi o to, że obawia się, że podczas wykonywania jazdy po ..łuku” sprzęgło może ją zaskoczyć i może to wpłynąć na jej  jazdę.  Pisze ona, że często w sytuacjach nagłych, ruszając, wyjeżdżając chce zrobić to szybko, co czasem powoduje zbyt gwałtowne puszczenie sprzęgła.

Zacznę od tego, że w czasie kursu przez 30 godzin jazd, musimy nauczyć się posługiwać sprzęgłem. Uwierzcie mi, że ten element jest najtrudniejszy dla Was wszystkich jeżeli chodzi o stronę techniczną jazdy samochodem. Od samego początku trzeba się koncentrować na puszczaniu sprzęgła. Sprzęgło puszczamy nie poprzez zdejmowanie z niego stopy, czy szybko podnosząc nogę. Stopa powinna opierać się piętą o podłogę, a pracować tylko przednia jej część na każdym z pedałów. Ciężar nóg ma spoczywać na pięcie. To odnośnie mięśni. Natomiast szybkość z jaką zwalniamy sprzęgło to co najmniej 2 sekundy. Swoich kursantów uczę w ten sposób, że od momentu całkowitego wciśnięcia sprzęgła do całkowitego puszczenia, dla ułatwienia i przyzwyczajenia,  mają nawet na głos liczyć słownie ,,sto dwadzieścia jeden, sto dwadzieścia dwa”. To daje nam dokładnie dwie sekundy.  (Tak jak liczą sekundy spadochroniarze w powietrzu nie patrząc na zegarek). Wtedy jest to właśnie powolne wprowadzanie włączonego biegu do pracy, co dzieje się wtedy bez żadnych szarpnięć i ewentualnego zdławienia silnika i jego zgaśnięcia. Jeżeli ten sposób nie za bardzo pasuje, tłumaczę jeszcze jeden. Zwalnianie sprzęgła na dwa tempa.  Wyobraźcie sobie, że cała wysokość zwolnionego sprzęgła to np. 10 cm. Zatem na początku gdy je puszczacie unieście stopę tylko na ok 3 – 4 cm, po około sekundzie powoli puszczajcie całkowicie do reszty. To naprawdę dobry sposób.

Pamiętać również należy, że ruszając na pierwszym biegu w zasadzie nigdy nie puszczamy całkowicie sprzęgła. Dlaczego? Ponieważ po chwili (ok 3 sekundy – tyle trwa proces ruszania) wciskamy je ponownie i zmieniamy bieg na drugi. Albo chcemy parkując lub zawracając (jadąc po łuku) jechać powoli, czyli na pół sprzęgle. Jazda precyzyjna polega na tym, że poruszamy się do przodu i tyłu jak ,,ślimak”, natomiast manewrujemy kierownicą szybko jak ,,spłoszona sarna”. Jadąc po łuku najlepiej cały czas pracować sprzęgłem. Wciskając i puszczając powoli, raz za razem. Unikniemy wtedy rozpędzenia auta lub jego zatrzymania, oraz zgaśnięcia. Po prostu cały czas nim pracujmy.

Wracając do ruszania w każdej sytuacji, podczas jazdy w mieście. Nie starajcie się ruszać ,,natychmiast”. Nie starajcie się ruszać jak kierowcy obok Was. Na tym etapie na prawdę nie zawsze się uda. Ruszajcie tak żeby odjechać. Kiedyś będziecie ruszać razem ze wszystkimi, jednak nie na tym etapie doświadczenia jako kierujący. Tak już jest. Gdybym ja wsiadł na konia, to z pewnością nie ruszyłbym tak sprawnie jak dżokej, ponieważ nie mam takiego samego doświadczenia ;-).

Podsumowując. Nie obawiajcie się samochodów egzaminacyjnych i ich sprzęgieł. Jeżeli angażujecie się w naukę podczas kursu i przez cały jego przebieg świadomie operujecie wszystkimi pedałami, to nie będzie sprawiało Wam trudności żadne sprzęgło, jakkolwiek by ono nie pracowało. (PS)

bezpieczny odstęp podczas jazdy

Witam Was

W nawiązaniu do maila Pani Angeliki chciałem dziś odpisać na drugie pytanie, odnośnie zachowania bezpiecznej odległości podczas jazdy. Zacznę może od bezpiecznego odstępu podczas zatrzymania. Oczywiście ,Prawo o ruchu drogowym reguluje ten odstęp odnośnie tunelu, którego długość przekracza 500m. Mowa tam o odległości 5m podczas zatrzymania za poprzedzającym autem.  W innych przypadkach tłumaczę to tak, że powinniśmy zatrzymywać się, by widzieć tylne koła auta stojącego przed nami stykające się z asfaltem. Jeżeli zatrzymujemy się za blisko, nie mamy możliwości ominięcia samochodu.  W przypadku gdy, włączy on światła awaryjne , będzie jechał pojazd uprzywilejowany ,któremu musimy zrobić miejsce lub  chcemy zmienić pas , nie będziemy mieli miejsca na taki manewr .

Bezpieczna odległość podczas jazdy. To również regulują przepisy jeżeli chodzi o tunel o długości większej nić 500m. Mamy  zachować większą niż 50m.  Natomiast w pozostałych sytuacjach warto pamiętać o tzw. zasadzie 2 sekund. Polega ona na tym, że powinniśmy jechać za autem przed nami tak, by mijać ten sam punkt (znak drogowy itp) dopiero po co najmniej 2 sekundach. Nie ważne z jaka prędkością się poruszamy, ma być nie mniej niż 2 sek. Dlaczego? Otóż związane jest to z reakcją kierowcy. Jeżeli jedziemy i samochód przed nami nagle zaczyna hamować, to nasza reakcja (reakcja/wciśnięcie hamulca/rozpoczęcie hamowania) następuje po około 1 sekundzie.  Wiec jeżeli jedziemy za autem po takim czasie i zacznie on nagle hamować, to po naszej reakcji rozpoczniemy hamowanie w tym samym miejscu i najprawdopodobniej zatrzymamy się w tym samym punkcie, czyli wjedziemy w jego tył. No przecież nie oto chodzi.  Co zrobić by tego uniknąć? Otóż wystarczy jechać wspomniane 2 sekundy za autem i w razie jego nagłego hamowania, my zaczniemy hamować po około 1 sekundzie, lecz w punkcie nieco wcześniejszym i w rezultacie zatrzymamy się w bezpiecznej odległości za nim unikając wjechania w jego tył. Odległość będzie różna i zależna od prędkości z jaką się poruszamy my i auto przed nami.  Przykładowo na drodze z ograniczeniem 30 km/h będzie to około 16 metrów. Na autostradzie jadąc 140 km/h będzie to już dystans około 77 m.  Nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ liczy się tylko czas naszej reakcji. Pamiętajmy więc, że jadąc za samochodem, policzmy sobie od czasu do czasu ten dystans i nie jedźmy za samochodami w odległości krótszej niż 2 sekundy. Będziemy wtedy mieli  czas na ewentualna reakcję w razie nagłego hamowania samochodu przed nami. Nigdy wtedy nie wjedziemy w jego tył.

Mam nadzieję, że w sposób wystarczający i klarowny opisałem i wytłumaczyłem nurtujące Panią Angelikę pytania. Jeżeli macie jeszcze jakieś, zawsze służę radą i z przyjemnością pomogę w zrozumieniu tajników związanych z poruszaniem się po naszych drogach. (PS)

SZCZEGÓLNA OSTROŻNOŚĆ

Witajcie

Dziś postaram się odpowiedzieć na maila Pani Angeliki, mojej czytelniczki, która zapytała jaka jest różnica pomiędzy ostrożnością a szczególną ostrożnością. Wiem, że definicje książkowe nie zawsze są wystarczająco zrozumiałe. Co innego książki, a co innego życie, powiadają. Uważam, że w tematyce nauczania w ruchu drogowym problem tkwi w tym, że często to co zawarte w materiałach do nauki nie jest wystarczająco dobrze i trafnie interpretowane i tłumaczone podczas szkolenia praktycznego.

Prowadząc wykłady z moimi kursantami przedstawiam definicje i sytuacje związane z ostrożnością i szczególną ostrożnością. Nie poprzestaje jednak na suchych formułkach. Zawsze staram się każdą definicję podeprzeć potencjalnymi sytuacjami. To samo robię zawsze na zajęciach praktycznych. Może więc zrobię to tak jak z moimi kursantami.

Od momentu uruchomienia silnika kierujący ma obowiązek być skoncentrowany na podróży samochodem oraz, a może przede wszystkim, być ostrożnym. Każdy nasz manewr, czynność, musi być wykonywana  w sposób ostrożny.  Ostrożnie mamy się poruszać po drodze, być ostrożni w odniesieniu do innych uczestników ruchu. Oznacza to, że podczas całej podróży musimy po prostu uważać na wszystko i wszystkich.

W ruchu drogowym występuje jednak dodatkowo termin ,,szczególna ostrożność”.  Jest ona wymagana w kilku sytuacjach, które przedstawię. Jednak postaram się je podpierać przykładami, co zawsze robię podczas szkolenia.

Szczególną ostrożność ma obowiązek zachować :

  1.   Pieszy przechodząc przez jezdnię lub torowisko. Oczywiście  dlaczego? Ponieważ pieszy w konfrontacji z autem lub tramwajem/pociągiem nie ma szans uniknąć obrażeń.
  2.   Kierujący pojazdem podczas włączania się do ruchu, zmieniając kierunek jazdy, zmieniając pas ruchu, podczas cofania, wyprzedzania, zbliżając się do skrzyżowania, do przejścia dla pieszych, przejeżdżając obok przystanków autobusowych/tramwajowych, zbliżając się do przejazdów dla rowerzystów, zbliżając się do przejazdów kolejowych/tramwajowych. Dlaczego? Ponieważ w każdym z tych przypadków  istnieje ryzyko zderzenia z innymi uczestnikami ruchu. Krzyżują się lub mogą krzyżować drogi kilku pojazdów (osób).
  3.  W czasie jazdy w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza. Wiąże się to z brakiem odpowiedniej obserwacji naszej drogi i jej okolic. Wszystko co może się pojawić na naszej drodze może być widoczne w ostatniej chwili i czas naszej reakcji by zapobiec niebezpiecznym sytuacjom może być za krótki.
  4.   Kierujący pojazdem przejeżdżając obok lub za autem nauki jazdy. Dlaczego?  Nigdy nie jesteśmy pewni jak zachowa się osoba szkolona. Na jakim etapie szkolenia się znajduje. Nigdy nie wiadomo kiedy wykona niespodziewany ruch kierownicą na boki i mimo reakcji instruktora, może to doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Jadąc za autem nauki jazdy musimy być gotowi na nagłe hamowanie takiego auta. Wiem doskonale, jak często kursanci na początku szkolenia mylą pedał gazu z hamulcem i chcąc nagle przyspieszyć auto staje w miejscu, ku zaskoczeniu jadących za nami.
  5.  Przejeżdżając w pobliżu autobusu przewożącego dzieci jak np. autobus szkolny. Nigdy nie możemy być pewni, czy nagle z za autobusu nie wyskoczy jakiś dzieciak, nie zdający sobie sprawy z zagrożenia.
  6.  Przejeżdżając obok pojazdu przewożącego osoby niepełnosprawne, podczas ich wsiadania czy wysiadania. Nie wiemy przecież w jakim stopniu te osoby są niepełnosprawne i gdzie nagle mogą się przemieszczać po wyjściu z auta.

Niebezpieczne miejsca są również oznakowane przez znaki ostrzegawcze. Również z tym wiąże się zachowanie szczególnej ostrożności. Podsumowując więc, szczególne sytuacje wymagają od nas zwiększenie uwagi, ostrożności i koncentracji. Wiąże się to również ze zmniejszeniem prędkości i byciem gotowym do natychmiastowego zatrzymania, by uniknąć zderzenia czy potrącenia. Zawsze moim kursantom tłumaczę to w ten sposób, że jeżeli jakakolwiek sytuacja wzbudza ich niepokój lub wątpliwości co do dalszej bezpiecznej jazdy, to znaczy że jest to sytuacja szczególna. Maja oni bardziej się na niej skoncentrować i w związku z tym wyobrażać sobie najgłupsze i najbardziej niebezpieczne rzeczy jakie mogą się  wydarzyć w takim momencie. Wtedy żadna taka sytuacja ich nigdy nie zaskoczy.

(PS)

 

Autem na wakacje

Witajcie

Jak co roku wybieram się z moją rodziną na wakacje.  Jedziemy oczywiście samochodem.  Chciałbym Wam przypomnieć, co jest ważne i na co należy zwrócić uwagę przygotowując się do drogi.  Ważne jest miejsce,  standard i pogoda. Pamiętać jednak należy również o samochodzie, który ma nas bezpiecznie zawieść tam i pozwoli bezpiecznie wrócić po wypoczynku.

Od czego trzeba zacząć? Od rzeczy, których uczymy się już na kursie nauki jazdy. Sprawdzamy i uzupełniamy płyny takie jak;

  • płyn do spryskiwaczy, który jest niezbędny dla dobrej widoczności przez przednią szybę
  • płyn chłodniczy, jego brak może spowodować przegrzanie silnika
  • poziom oleju silnikowego, niezbędny do prawidłowej pracy silnika
  • płyn hamulcowy,  w końcu trzeba się zatrzymać na miejscu odpoczynku :-).
  • Przed długą podróżą zawsze sprawdzamy ciśnienie w oponach.  Wpływa ono na bezpieczeństwo jak również na ekonomię spalania. Nieprawidłowe ciśnienie zwiększa zużycie paliwa o kilkanaście procent.

Kolejne bardzo ważne elementy, to światła. Sprawdzanie ich nie jest trudne dla kursantów a co dopiero kierowców. Warto jest mieć w samochodzie zestaw zapasowych żarówek. W wielu europejskich krajach wręcz jest to obowiązek. Sprawdzenie stanu technicznego gaśnicy samochodowej.  Stanie w długich korkach w upalne dni zwiększa ryzyko przegrzania silnika co może prowadzić nawet do pożaru.  Co do apteczki samochodowej, to w Polsce nie mamy obowiązku jej posiadania ( w autach do nauki jazdy są obowiązkowe), jednak zachęcam mimo tego do zakupu i wrzucenia jej do bagażnika. Zabiera niewiele miejsca, koszt to kilkanaście złotych, jednak oby nigdy, ale może być potrzebna nawet będąc już na miejscu urlopu.

Pamiętajmy również o zaplanowaniu trasy (nawigacja samochodowa, mapa ).  Podzielmy sobie podróż na dwa lub trzy etapy, zależnie od dystansu. Odpoczynek jest dla kierującego niezwykle ważny. Nie spieszmy się, przecież przed nami urlop. Wszystkim nam zależy na szczęśliwym dojechaniu na miejsce i zregenerowaniu sił wspólnie z najbliższymi.  Czego sobie i Wam wszystkim życzę (PS)

używanie kierunkowskazów

Witajcie

Napiszę dziś kilka słów na temat używania kierunkowskazów. Któregoś dnia zbliżając się z kursantką  do skrzyżowania z zamiarem skrętu w lewo, mieliśmy  zestaw znaków identyczny jak na zdjęciu powyżej. Byliśmy na drodze z pierwszeństwem przejazdu, która zmieniała kierunek w lewo. Dojeżdżając zadała mi pytanie  ,,Czy muszę włączać kierunkowskaz?”. Odpowiedziałem, że to oczywiste. Dlaczego miała wątpliwości? Powiedziała, że ktoś jej powiedział, że jadąc drogą z pierwszeństwem nie musimy włączać kierunkowskazów. Przekonałem ją, że musi włączyć i teraz już to robi wiedząc dlaczego.

Chciałbym teraz przekonać wszystkich kierowców błędnie interpretujących zasady używania kierunkowskazów. Wiele razy spotykam się z zachowaniem, gdzie kierowcy w podobnej sytuacji jadąc po drodze z pierwszeństwem nie sygnalizują tego manewru, a niektórzy nawet jadąc na wprost – włączają prawy. Doszło wręcz do absurdu i nikt nie wie skąd to się wzięło. Jadący w lewo/prawo – nie włączają kierunkowskazów a jadący na wprost- włączają lewy/prawy. Absurd!  Szanowni kierowcy, pamiętajcie, że KIERUNKOWSKAZÓW UŻYWAMY PODCZAS ZMIANY KIERUNKU JAZDY LUB PASA RUCHU. Jadąc w lewo czy prawo, tak jak przebiega droga z pierwszeństwem mamy obowiązek sygnalizowania innych o tym fakcie. Rozmawiałem kiedyś ze znajomym policjantem z ,,drogówki”, który stwierdził, że wiele zna przypadków, gdy kierowca jadący po drodze głównej nie włącza kierunkowskazu, a jadący z przeciwka z drogi podporządkowanej myśląc, że ten kierowca jedzie na wprost – wjeżdża i dochodzi do zderzenia. Jakie jest zdziwienie  bohatera jadącego po głównej drodze, gdy jako sprawca wypadku musi ponieść konsekwencje. Tłumaczenia typu ,,Przecież jechałem po głównej” nie wystarczą. Nikt przecież nie wiedział i nie widział zamiaru, że będzie on po niej jechał. Nie włączenie kierunkowskazu oznaczało, że ma zamiar jechać na wprost. Warto też pamiętać, że są kierowcy ,,wymuszający” odszkodowania na takich osobach. Czekają tylko na drodze podporządkowanej jadąc na wprost na tych, którzy bez kierunkowskazu skręcają w kierunku drogi głównej.

Podsumowując. nieważne czy droga z pierwszeństwem przejazdu przebiega w lewo, czy w prawo ale są inne drogi podporządkowane, mamy obowiązek sygnalizowania tego zamiaru poprzez używanie kierunkowskazów. Gdy mamy nakaz jazdy w lewo/prawo, nasz pas ruchu umożliwia jazdę w tych kierunkach, też mamy obowiązek włączania kierunkowskazów. Nie ważne, że innej możliwości nie mamy, nasze kierunkowskazy są dla tych, którzy zbliżają się do skrzyżowania z innych kierunków nie wiedząc i nie widząc naszych znaków, zakazów, nakazów itd. Naprawdę, włączanie kierunkowskazów jest czynnością dziecinnie prostą. Pokazujmy wszystkim nasze zamiary, byśmy byli przewidywalni, a tym samym wszyscy będziemy bezpieczniejsi. Teorie zaś odnośnie przepisów ruchu drogowego, drodzy wujkowie, ojcowie i kuzyni z całym szacunkiem, pozostawcie instruktorom, wykładowcom i innym zajmującym się nauczaniem i szkoleniem na naszych drogach.  (PS)

 

 

 

JAK PRZETRWAĆ EGZAMIN NA PRAWO JAZDY?

Witajcie

W ostatnich dniach miałem kilka  jazd doszkalających po nieudanych egzaminach państwowych. Nie chcę opisywać przyczyn ich niezdania, ale pomyślałem, że napiszę kilka porad, które mogą pomóc tym, przed którymi ten egzamin w najbliższym czasie. Wiemy, że jest on naprawdę stresujący.

  1.   Odnośnie stresu. Osobiście polecam swoim kursantom wieczorem do kolacji herbatkę z melisy. Do śniadania również herbata z melisy. Napój ten w żaden sposób nie otępia. Stresu nie zlikwiduje, jednak zmniejsza napięcia wewnętrzne, które często utrudnia manewrowanie choćby pedałami gazu, sprzęgła, czy nawet hamulca. To naprawdę działa.
  2.   Egzamin to nie wyścig. Trwa on minimalnie 40 minut. Jednak czynności na placu (omówienie płynu, sprawdzenie świateł, łuk i górka), trwają kilkanaście minut, więc jazda w ruchu drogowym trwa 20-30 minut.  Na placu wszystkie elementy wykonujcie spokojnie i powoli. Zanim odpowiecie na pytanie odnośnie sprawdzenia płynu, zastanówcie się i omówcie. Nie zaczynajcie odpowiedzi bez zastanowienia.  Podczas sprawdzania świateł również najpierw się zastanówcie. Żadnego pospiechu!
  3.  Jazda ,,po łuku”, to pierwsze zetkniecie z samochodem. Łatwiej, gdy jest to auto szkoły jazdy, tak jak to w przypadku HigH, gdzie nasi kursanci zdają egzamin na Fiacie PANDA.  Jest on im znany ze szkolenia. Zdając na Renault WORDu musicie szybko ,,poznać samochód”. Jadąc powoli do przodu ,,po łuku”, trzeba wyczuć działanie gazu, sprzęgła i niezwykle delikatnie użyć hamulca dojeżdżając do miejsca zatrzymania w kopercie. Cały przejazd musi być niezwykle powolny i precyzyjny. Pośpiech jest naprawdę ,,zabroniony”. Pamiętajcie, im jedziemy szybciej, tym droga staje się węższa. Każdy drobny ruch kierownicą powoduje duże odchylenia od nakazanego toru jazdy. Powolna jazda zapobiega powodowaniu błędów, a w razie ich wystąpienia, mamy czas i miejsce, by te błędy naprawić.
  4.   Ruszając na wzniesieniu z wykorzystaniem hamulca awaryjnego ,,ręcznego”, również nie ma mowy o pośpiechu. Nikt nie mierzy czasu wykonania ruszenia. Powoli i spokojnie a na pewno nic złego się nie wydarzy.
  5.   Wyjazd na miasto, czyli jazda w ruchu drogowym. Swoim kursantom ciągle powtarzam, że egzamin to kilkadziesiąt minut, podczas których musimy udowodnić egzaminatorowi, że zasługujemy na dokument uprawniający do samodzielnej jazdy. Nie istnieje pojęcie ,,zdążyć”. Dokąd mamy zdążyć? Wiele razy egzaminy są przerywane, podczas wymuszenia pierwszeństwa na skrzyżowaniu. Nie wolno nam zdążać. Mamy wręcz wykorzystywać nasze położenie, że skoro mamy przepuścić tych, którzy maja pierwszeństwo, więc czekamy! Nawet jeżeli egzaminator zwróci uwagę typu; ,,Ileż można czekać?!”. Wystarczy odpowiedzieć, że nie jesteśmy pewni, czy nie wymusimy pierwszeństwa i to wystarczy. Pamiętajcie, za zbyt długie czekanie egzaminator nie przerwie Wam egzaminu, za wymuszenie pierwszeństwa – zawsze! Nie mam tu na myśli czekania w nieskończoność, chodzi mi o to, że przepuszczając auta mające pierwszeństwo, macie czekać do momentu, gdy będziecie mieli 100% pewność, że możecie kontynuować jazdę. ,,Zdążając”, nawet gdy Wam się uda, przejedziecie więcej skrzyżowań podczas egzaminu. Na każdym z nich trzeba się prawidłowo zachować i starać się nie popełnić błędu. Spokojna jazda podczas egzaminu, a nie ściganie się. To najważniejsza zasada.
  6.   Słuchamy tylko poleceń egzaminatora. To bardzo ważne. Żadnych słów krytyki, ani pochwał nie wolno Wam słuchać. Jest to pewnego rodzaju gra psychologiczna. Czasem egzaminator chce wprowadzić element stresu. Zawsze mnie to dziwi, ponieważ egzamin sam w sobie jest niezmiernie stresujący. Niekiedy gdy czujemy, że egzamin już trwa długo, jedziemy w stronę WORDu, ze strony egzaminatora może paść słowna pochwała Waszych umiejętności. Nie wolno Wam tego słuchać. To może zdekoncentrować. SŁUCHAMY TYLKO POLECEŃ, nic więcej!
  7.  Myślcie tylko o tym, co dzieje się w danej sekundzie. Mam tu na myśli sytuację, gdy czujecie, że coś poszło nie tak, coś co nie do końca było poprawne. Nie rozmyślajcie o tym. Egzamin trwa i macie w pełni się koncentrować na tym co jest teraz a nie co było. Tak samo jak denerwowanie się na zapas. Może się zdarzyć, że będziecie jechać w kierunku nielubianego, lub nieznanego przez Was miejsca. Przerażenie ,,gdzie on mnie prowadzi” itd. Nie wolno denerwować się na zapas. Chwila obecna jest NAJWAŻNIEJSZA i na niej macie się koncentrować, by czegoś nie przegapić, przeoczyć!
  8.  Egzaminator nie może wydać Wam polecenia niezgodnego z Przepisami Ruchu Drogowego. Opowieści typu ,,kazał mi skręcić w prawo a tam zakaz wjazdu”, ,,Kazał mi zawrócić na skrzyżowaniu, a tam nie było to możliwe”. Bzdura. Egzaminator może najwyżej określić to słowami typu ,,Proszę na najbliższym MOŻLIWYM skrzyżowaniu zawrócić”, ,,Proszę w najbliższą MOŻLIWĄ  uliczkę skręcić w prawo”. Zgodne z przepisami? Oczywiście, że tak. Należy zawsze zachować szczególną ostrożność, gdy usłyszycie słowa o ,,możliwości”.
  9.   Notatki egzaminatora. Egzaminator może na bieżąco wypełniać kartę egzaminacyjną, lub zrobić to na koniec egzaminu. Może również notować jakieś uwagi. Nie wolno Wam zwracać na to uwagi. Nie zaglądajcie katem oka z myślą ,,Boże co on tam pisze?”. To wcale nie musi być nic złego. Może opisywać jakieś Wasze zachowanie, które było prawidłowe, ale jednak zdaniem egzaminatora mogło być wykonane lepiej, i tyle. Koncentrujcie się tylko na Waszej jeździe.

Zawsze przed egzaminem wewnętrznym tłumaczę moim kursantom  wszystkie te  elementy mając nadzieję, że chociaż w minimalnym stopniu pomogę im przetrwać te kilkadziesiąt minut tego ogromnie stresującego egzaminu. Oczywiście nawiązując również do faktu, że kolejnym chyba bardziej stresującym ,,egzaminem” z ich umiejętności będzie pierwsza samodzielna jazda samochodem, gdzie już nikt, w razie czego, nie zahamuje za nich. To dopiero będzie stres.

(PS)

WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH

Wszystkim moim Czytelniczkom i Czytelnikom, tym którzy są w czasie szkolenia na kursie nauki jazdy lub je planują, oraz tym którzy już je skończyli i są  kierowcami, życzę spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych. Miłych chwil w gronie rodzinnym i szczęśliwych wyjazdów i powrotów.    (PS)

 

TYM RAZEM SUKCES NA EGZAMINIE

Witajcie

Ostatnio pisałem o kursantce, jej pierwszym egzaminie i zachowaniu egzaminatora. Dziś bohaterka tego wpisu przyszła do naszego biura HigH Szkoły Jazdy i z uśmiechem na twarzy pochwaliła się, że zdała egzamin. To naprawdę super wiadomość. Jednak pierwsze pytanie jakie jej zadałem, to jakiego miała egzaminatora? Powiedziała, że człowiek ten był naprawdę w porządku. Był sympatyczny i spowodował, że jechało się jej naprawdę spokojnie. Można? Okazuje się, że tak.

Pisząc ostatni post zaznaczałem, że egzaminatorzy są naprawdę kulturalni i kompetentni. Jak w każdym środowisku jednak mamy do czynienia z ,,czarną owcą”, która może zniweczyć ciężką kilkumiesięczną pracę osoby przygotowującej się do egzaminu. Jak sobie z tym poradzić, gdy nas to spotka na egzaminie? Otóż zawsze tłumaczę osobom, które szkolę, żeby w czasie egzaminu państwowego, podczas pierwszego spotkania z egzaminatorem nie tworzyły sobie w żaden sposób jego ,,obrazu psychologicznego”. Egzaminator to osoba, którą z pewnością spotkacie jedyny raz w życiu. Nie zastanawiajcie się jaki jest, czy jaki będzie. Nie zastanawiajcie się jaką ma minę, czy ton głosu. To wszystko jest nieważne. Gdyby się zdarzyło, że trafiliście na niemiłą osobę, ciągle Was krytykującą, nie zwracajcie na to uwagi! Koncentrujcie się tylko na jego poleceniach, nic więcej. Nie dajcie się wyprowadzić z równowagi. Macie robić swoje. Gdyby egzaminator podważał Waszą ostrożność i wręcz zmuszał,  do bardziej agresywnej jazdy, nie słuchajcie. Za zbyt długie czekanie podczas ustępowania pierwszeństwa nikt nie ma prawa Was ,,uwalić”. Natomiast za wymuszenie pierwszeństwa egzamin będzie przerwany. Nie słuchajcie zarówno krytyki, jak i pochwał w czasie jazdy. To może Was zdekoncentrować, zestresować lub zmniejszyć czujność. Macie tylko słuchać poleceń i nic więcej! Wiem, łatwo to mówić. Gdy na egzaminie jesteśmy totalnie zestresowani, każdy czynnik ma ogromny wpływ na nasze decyzje. Jednak staram się choć trochę doradzić, byście  w razie spotkania  ze złym zachowaniem egzaminatora poradzili sobie jak najlepiej i przejechali bezpiecznie i zgodnie z przepisami cała trasę, uzyskując upragnione prawo jazdy. Tak jak to dziś zrobiła moja kursantka, której jeszcze raz serdecznie gratuluję. W sumie dziś zdało pięcioro naszych kursantów. Czworo z nich szkoliło się  na Fiacie Panda i stwierdzili oni, że to najlepszy samochód na szkolenie i egzamin. Też uważam, że jest to naprawdę wdzięczne auto, zarówno do nauki jak i do spokojnej, bezstresowej jazdy egzaminacyjnej.                                                                                                                                                   (PS)

ZACHOWANIE EGZAMINATORA

Witam Was

Chciałem się z Wami podzielić opowieścią mojej kursantki na temat zachowania pana egzaminatora.  Jeździła ze mną na dodatkowych jazdach przygotowując się do poprawkowego egzaminu i gdy zapytałem ją, co poszło nie tak na tym pierwszym, nie mogłem uwierzyć własnym uszom. Ze łzami w oczach zaczęła opowiadać, jak to na każdym kroku była krytykowana. Powiedziała, że po egzaminie jeszcze kilka dni miała traumę. Pan był, łagodnie mówiąc, niegrzeczny od samego początku. Podczas jazdy, nawet gdy nie mając pewności czekała by przepuścić rowerzystkę, krzyczał wręcz zarzucając jej, jak to by wyglądał ruch na drogach, gdyby wszyscy tyle czekali ustępując pierwszeństwa rowerzystom. Nadmienię, że kursantka czekała na czerwonym świetle przy warunkowej strzałce. Gdy maksymalnie zdenerwowana i zestresowana przez egzaminatora ruszyła, zgasła strzałka i egzamin został przerwany. Dziewczyna była roztrzęsiona nie faktem, że nie zdała ale zachowaniem tego człowieka. Sama przyznała, że popełniła błąd i rozumie to, lecz egzaminator traktował ją strasznie. Gdy rozpłakała się po zamianie miejsc, Pan egzaminator krzycząc na nią powiedział coś w stylu ,, Spójrz mi w oczy i powiedz, czy dobrze to wykonałaś?!”. Podczas powrotu do WORD, pan egzaminator jechał w sposób bardzo agresywny i oczywiście ,,za szybko”. Czy tak to powinno się odbywać? Czy kandydat na kierowce zdaniem tego pana tak powinien jeździć? Przecież egzaminator to również pedagog i choćby przykładem powinien pokazać, jak należy poruszać się po drodze. Nigdy nie zrozumiem takiego zachowania. Zgadza się, nie wszyscy są gotowi podczas egzaminu na samodzielną jazdę samochodem. Wiele osób musi jeszcze pojeździć, by zdać egzamin, ale można to przecież stwierdzić w sposób kulturalny lub po prostu przyzwoity.  Doprowadzanie osoby zdającej do płaczu swoim zachowaniem, a potem jeszcze wykrzykiwanie zadając poniżające i dręczące pytania trąca mi przemocą emocjonalną. Słyszałem nie raz opowieści o takim zachowaniu egzaminatora. Może to dotyczyło tej samej osoby?Tak, egzaminator jest urzędnikiem państwowym i ma niesamowicie odpowiedzialną pracę. To on musi w 100% stwierdzić wiedzę kandydata na kierowcę. Jednak nie jest, lub po prostu nie powinien być katem a osoba egzaminowana ofiarą, czy skazańcem. Nawet sędzia ogłaszając wyrok skazujący w stosunku do mordercy zachowuje się z pewną powagą i szacunkiem. Szkoda mi również całego środowiska egzaminatorów. Znam kilkoro osobiście jak i z opowieści, i są to osoby naprawdę bardzo kulturalne i miłe. Nie raz słyszałem od osób zdających, jak to sympatycznie było na egzaminie, nawet jeżeli popełnili błąd i nie zdali go. Jednak jak  wiadomo, gdy choćby jeden egzaminator jest po prostu chamski  i zachowuje się jak tyran, to w środowisku kursantów od razu mówi się, że  ,,egzaminatorzy i egzaminatorki są chamscy”. Szkoda, bo jest to bardzo krzywdząca opinia dla tych, którzy na prawdę wykonują ten zawód z pasją i na wysokim poziomie kompetencji i kultury.

Pamiętajcie również, że egzamin jest rejestrowany za pomocą kamery z przodu auta i z tyłu, jak również wewnątrz kabiny. Gdy czujecie się poniżeni i niesłusznie krytykowani w sposób niekulturalny, zawsze macie prawo na odwołanie. Wtedy przebieg egzaminu jest odtwarzany. Nikt nie ma prawa nas obrażać, wyśmiewać i poniżać. Jak zawsze czekam na wasze opinie, wrażenia z egzaminu na prawo jazdy. Zapewne są ciekawe i inspirujące do napisania o tym na łamach mojego bloga? Czekam na maile.

(PS)

DZIEŃ KOBIET

Witam Panie

Z okazji Dnia Kobiet najlepsze życzenia chciałbym złożyć wszystkim:

  • byłym, obecnym i przyszłym kursantkom, tak dzielnie znoszącym szkolenie podczas nauki jazdy,
  • koleżankom instruktorkom, które wprowadzają tak wiele spokoju wszystkim, których uczą,
  • paniom egzaminatorkom, które chcą znaleźć jak najwięcej pozytywnych i prawidłowych zachowań tych, których egzaminują,
  • kobietom  w mundurach policyjnych i straży miejskiej, które dbają o bezpieczeństwo na naszych drogach,
  • coraz częściej widzianym kobietom, które wykonują tak ciężką pracę w autobusach i tramwajach komunikacji miejskiej,
  • zawsze uśmiechniętym kobietom na stacjach paliw, które tak uroczo zachęcają nas do dodatkowej kawy, gdy płacimy za paliwo,
  • kierowcom płci pięknej jeżdżącym ciężkimi TiRami,
  • paniom pracującym w tak ryzykownym zawodzie jak ,,TAXI driver”,
  • pracownicom punktów poborów opłat na autostradach, które tak sprytnie podają nam resztę i nigdy żadna moneta im nie spada,
  • oczywiście również tym kobietom w sportach , które zarówno na motocyklach jak i samochodach czy rowerach coraz częściej osiągają najwyższe laury,
  • Paniom w mundurach wojskowych, czyli ze środowiska w którym tyle lat miałem przyjemność służyć,
  • tym kobietom, których nie wymieniłem a które zapewne maja wkład na bezpieczeństwo na drogach, choć może nie bezpośredni, wiele radości i uśmiechu każdego dnia zarówno na drogach jak i w życiu codziennym.

To nie złośliwość z mojej strony, że podkreśliłem jak często mylicie kierunki. Tak wiem, my faceci nie rozróżniamy tylu barw jak Wy ;-).

Moja Żona i Córka oczywiście dostały kwiaty, na które zasługują nie tylko 8 marca :-). (PS)